Czy Marilyn Monroe zginęła, bo kazał ją zamordować Kennedy? Zaskakujące tezy w nowej książce o aktorce

Marilyn Monroe wraz z braćmi Kennedy na imprezie w Białym Domu
Marilyn Monroe wraz z braćmi Kennedy na imprezie w Białym Domu fot: Cecil W. Stoughton/Biały Dom
Pięćdziesiąt lat temu te doniesienia byłyby niczym tsunami zmiatające amerykańską scenę polityczną. Autorzy książki „The Murder of Marilyn Monroe: Case Closed” twierdzą, że aktorka wcale nie popełniła samobójstwa. Hollywoodzka gwiazda została zamordowana na zlecenie Roberta Kennedy'ego, młodszego brata ówczesnego prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego, który chciał zatuszować ich romans.

Marilyn Monroe zmarła 4 sierpnia 1962 roku. Oficjalny powód śmierci to samobójstwo poprzez przedawkowanie środków nasennych. Jej zwłoki znalazł jej psychiatra dr Ralph Greenson. Choć część śledczych nie wykluczyło morderstwa, to nigdy nie postawiono nikomu zarzutów zabójstwa gwiazdy. Teraz do sprawy powrócili dziennikarz śledczy Jay Margolis oraz pisarz Richard Buskin, którzy opisują swoje tezy na temat tego, dlaczego i kto zamordował Monroe.

Autorzy „The Murder of Marilyn Monroe: Case Closed” doszli do konkluzji, że zabito ją na zlecenie Roberta Kennedy'ego. Aktorkę i brata ówczesnego prezydenta USA łączył płomienny romans. Żonaty prokurator generalny USA obawiał się jednak, że sprawa wycieknie na jaw za sprawą jej czerwonego dzienniczka, w którym opisywała wszystkie szczegóły ich pożycia.

Kennedy obiecał, że zostawi dla niej żonę. Nie zrobił tego, a odtrącona Marilyn zagroziła, że ujawni wszystkie szczegóły ich schadzek podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej.

Kennedy chciał zakneblować jej usta. Na zawsze. Dogadał się ze swoim szwagrem Peterem Lawfordem, który ich zapoznał oraz psychiatrą Marilyn, dr Ralphem Greensonem. Ten ostatni miał być tym, który zabił aktorkę. Ratownik medyczny, który przyjechał do domu Marilyn twierdzi, że widział jak Greenson wstrzykuje jej do serca truciznę.


Dlaczego akurat on zabił? Lawford dowiedział się dzięki podsłuchom umieszczonym w domu Marilyn, że Greenson też ma z nią romans. Wiadomość o tym złamałaby jego karierę, a na dodatek trafiłby do więzienia za kontakty seksualne ze swoją pacjentką. Dlatego był idealnym kandydatem na mordercę. Lawford przekazał te informacje Kennedy'emu, a ten skontaktował się z psychiatrą informując go, że Marilyn zamierza ujawnić wszystkie związki.

Wiele lat po tym wydarzeniu Lawford miał przyznać się, że trapi go poczucie winy za to, że dopuścił do zabicia Marilyn. Tyle, że nikt nie zbadał, czy rzeczywiście tak było. Teraz te doniesienia autorzy książki o śmierci Marilyn. Czy rzeczywiście dzieło Margolisa i Buskina rozwiązuje sprawę?

Gdyby 50 lat temu ujawniono te informacje, to doszłoby do poważnego trzęsienia ziemi na amerykańskiej scenie politycznej. Kariery obu braci Kennedych byłyby skończone, a także nie mogłoby dojść do wielu przełomowych wydarzeń historycznych. Tak się jednak nie stało, a obaj bracia Kennedy zginęli zastrzeleni w zamachach. Ich śmierci nie należy jednak łączyć z rzekomym zabójstwem Marilyn.


źródło: "The Daily Mail"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...