Polska na wojnie prawnej z Unią? Brytyjska prawniczka dla naTemat: Takie procesy są zupełnie normalne

fot: Shutterstock.com
Polska rozważa wytoczenie Unii procesu o dyrektywę tytoniową. Prawo Wspólnoty jest ciosem dla plantatorów i producentów tytoniu. Tak się składa, że w Polsce jest to biznes zatrudniający setki tysięcy osób o dużym znaczeniu finansowym i dla nich i dla budżetu. Dyrektywa unijna jest dla Polski niekorzystna. Kilka miesięcy temu przegraliśmy polityczna walkę o jej zablokowanie. Ale nadal możemy wygrać walkę prawną. Wicepremier Janusz Piechociński powiedział, że Polska powinna pozwać Unię o dyrektywę.


Szef PSL chce, aby rząd Polski pozwał Unię Europejską za przyjęcie dyrektywy zakazującej sprzedaży papierosów typu slim i mentoli. Jak podkreśla szef PSL-u jego celem nie jest promocja palenia papierosów, ale obrona interesów polskiego przemysłu. Polska jest największym producentem slimów i mentoli w Unii, więc to w nas przede wszystkim uderza dyrektywa.

O tym jak taki proces może wyglądać rozmawialiśmy z brytyjską prawniczką Marie Demetriou QC (Doradczyni Królowej – najwyższy tytuł dla adwokata w Wielkiej Brytanii). Nasza rozmówczyni specjalizuje się w procesowaniu się z Parlamentem Europejskim w podobnych sprawach. To ona wyjaśniła nam, jak taka sprawa przebiega, ile trwa i jakie mogą być jego rezultaty.

Mówi się, że polski rząd może pozwać Unię Europejską za wprowadzenie dyrektywy zakazującej sprzedaży papierosów slim i mentoli. Jak wygląda przebieg takiego procesu?

Marie Demetriou, Queen's Counsel:
Cała sprawa zaczyna się od tego, że Polska występuje przeciwko tej dyrektywie twierdząc, że jest ona sprzeczna z prawem. Choć Komisja Europejska ma duży wpływ na wprowadzenie dyrektyw, to pozwanymi są Rada Europy oraz Parlament Europejski. Polski rząd będzie musiał przedstawić wszystkie swoje argumenty przeciwko tym organom i uzasadnić swój pozew. Następny ruch należy do prawników instytucji unijnych, którzy muszą udzielić odpowiedzi na te zarzuty. Potem prawnicy reprezentujący Polskę muszą się ustosunkować do wyjaśnień Parlamentu i Rady Europy. Jeśli sędziowie uznają, że argumenty polskiej strony są dobrze uzasadnione, to dochodzi do spotkania obu stron na sali sądowej.


Ile to wszystko może potrwać?

Najdłużej trwają one od osiemnastu miesięcy do dwóch lat. W niektórych przypadkach taki proces może skończyć się szybciej, ale wszystko zależy od tego, jak szybko działają prawnicy oraz skład sędziowski. W tym konkretnym przypadku o którym mówimy, sądzę, że proces może się skończyć zanim dyrektywa weszłaby w życie.

Co to oznacza?

Dopiero w maju 2016 ma zacząć obowiązywać zakaz sprzedaży mentoli i slimów. Gdyby dyrektywa weszłaby w życie wcześniej, to mimo procesu cały czas dyrektywa by obowiązywała. Dlatego strona pozywająca ma prawo wystąpić o jej zawieszenie do czasu zakończenia procesu.

Gdyby sad się zgodził, a następnie powód przegrał sprawę?

To nic nie traci. Jedynie zyska czas. Natomiast jeśli wygra proces, to Unia musi albo całkowicie wycofać swoją dyrektywę, albo zmienić punkty wobec których pojawiły się zastrzeżenia. O wszystkim decyduje Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Czy normalne, że pozywa się Unię za wprowadzenie dyrektywy?

W przeszłości pojawiały się takie sprawy. Nawet podobne do tej. Jakieś dziesięć lat temu rząd Niemiec pozwał Unię za dyrektywę zakazującą reklamowanie wyrobów tytoniowych. Sprawa zakończyła się wygraną Niemiec. Dyrektywa została wycofana.

Kto kogo reprezentuje?


Parlament Europejski ma swój własny pion prawny. To on zajmuje się tymi sprawami z ramienia Unii Europejskiej. Natomiast co do rządów, to zależy od tego, kogo oni sami wybiorą. Nie muszą to być pracownicy wybranych ministerstw, ale także wyspecjalizowane kancelarie prawnicze. Tak więc Polskę mogłaby reprezentować prywatna firma.

Ale pozywać mają prawo tylko rządy?

Nie, mogą to inni robić, ale proces wygląda inaczej. Najpierw dana osoba prawna, bądź instytucja wnosi pozew do sądu w swoim państwie. Jeśli po przedstawieniu odpowiednich argumentów sąd się do nich przychyli to sprawa zostaje skierowana do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Tak więc, wychodzi na to, że proces trwa znacznie dłużej. Taka sprawa ostatnio rozegrała się w Austrii, gdzie odrzucono wniosek pewnej organizacji wobec dyrektywy o przechowywaniu danych.

Gdyby wygrali to co by się stało?

To zależy. Mogliby wnieść o wypłatę odszkodowania jeśli w tym czasie dyrektywa by obowiązywała a oni odnieśli pewne straty. Tyle, że to nie jest takie łatwe. W przypadku Unii Europejskiej to prawie niemożliwe.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno