Elegancja i dbałość o ubiór wcale nie muszą oznaczać niemęskości.
Elegancja i dbałość o ubiór wcale nie muszą oznaczać niemęskości. ollyy / shutterstock.com

Nie lubią się stroić, noszą rozciągnięte t-shirty i skarpetki do sandałów. Nie będą interesować się własnym wyglądem, bo to niemęskie. Na słowo "moda" reagują jak diabeł na wodę święconą. Oni, mężczyźni naszego życia.

REKLAMA
Randka w ciemno
—No i jak? Jak wyglądał? — dopytywałam jakiś czas temu moją koleżankę M., która wybrała się na randkę z nowopoznanym mężczyzną. Interesowało mnie wszystko — od fryzury, poprzez nadruk na koszulce, aż po kolor sznurówek butów. Ową koleżankę zawsze uważałam za niesamowitą estetkę. Z zapałem czytywała damskie magazyny i przywiązywała uwagę do najmniejszych szczegółów, co doskonale było widać w jej idealnie dopracowanym ubiorze. Wyobraźcie więc sobie, jakie było moje zdziwienie, gdy M. zaczęła wymigiwać się od odpowiedzi. Zazwyczaj rzucała nazwami jakichś marek, dość obrazowo opisywała aparycję danego randkowicza i ostro krytykowała bądź rozpływała się w zachwytach.
—Jest miły. Naprawdę — wybąkała w końcu.
—Tyle? Jakoś to do ciebie niepodobne. Co z nim nie tak? Jest łysy, nosi dres, nie używa dezodorantu? — zbombardowałam pytaniami M., a ta realnie wydawała się zaniepokojona.
—No dobrze —wycedziła w końcu —Tak, wygląda okropnie. To znaczy, nie chodzi o jego urodę, bo to nie jest ważne. Po prostu… wiesz co on założył na spotkanie? Bojówki. I koszulę informatyka. Nie wspomnę już o jego butach, które w ogóle nie wyglądały jak buty —ale podkreśliła przy tym kilka razy, że jest „naprawdę miły”, „uroczy” i „zabawny”. Świetnie, problemy pierwszego świata, pomyślałam i poleciłam jej, aby nie przejmowała się ubiorem faceta, tylko — jeśli to jest jego jedyny mankament — spotkała się z nim jeszcze. A potem sama zdecyduje co i jak, w końcu to tylko ubiór, a niektórzy mężczyźni potrzebują kobiecej ręki, żeby zaczęli wyglądać dobrze.
logo
Charakter jest najważniejszy, ale przecież wygląd też się liczy. Andrey Armyagov / shutterstock.com

"Piwo to moje paliwo"
Jak jej poradziłam, tak też zrobiła. M., jak zresztą każda kobieta, ma swój wymarzony typ faceta. Jedne kochają Goslinga, inne wzdychają do Josha Homme’a. I choć tak naprawdę wszystkie kochają swoich chłopaków, to w pewien sposób wpływają lub starają się wpłynąć na wygląd swojego "miśka". Stąd nagłe metamorfozy pryszczatych kolegów z liceum i docenianie niektórych dopiero wtedy, gdy znajdą się w związku.
—Słuchaj, ja już nie wiem, co mam z nim zrobić — wyznała mi M. po paru miesiącach związku z S. — Zależy mi i w ogóle, ale wstydzę się tych jego ubrań przed znajomymi. Wiem, jak głupio i samolubnie to brzmi, ale tak jest i tyle. Mama się dziwi, przyjaciółki rzucają głupie żarty —narzekała mi koleżanka, a ja słuchałam uważnie jej wywodów —Próbowałam wszystkiego. Na zakupach pokazywałam mu ładne koszule i szeptałam do ucha, że wyglądałby w nich obłędnie. I nic. Na urodziny kupiłam mu naprawdę ładny t-shirt. Myślisz, że go kiedykolwiek założył? Woli te swoje koszulki z logiem uczelni czy głupkowatymi napisami typu „piwo to moje paliwo”.
Doszło nawet do tego, że M. podczas kłótni wypaliła, iż wstydzi się swego chłopaka i powinien trochę zacząć dbać o swoją stylówę. S. obraził się śmiertelnie i odrzekł, że on jest prawdziwym mężczyzną i nie będzie sobie zawracał głowy tak głupimi rzeczami, jak moda.
—Naprawdę, ja nie wymagam od niego wiele. Niech tylko wyrzuci te okropne koszulki i znoszone bluzy, zacznie zwracać uwagę na czystość butów i nie kupuje ubrań, które są na niego za duże. I niech założy jakieś normalne spodnie. Na litość boską, wystarczą zwykłe, proste, ciemne dżinsy.
logo
Nie trzeba dbać o najmniejszy szczegół, wystarczy schludność. francesco de marco / shutterstock..com

"Nie będę się dla ciebie stroił"
Niestety, nie jest to jednostkowy problem. Średnio raz na tydzień obijają mi się o uszy opowieści związane z ubraniowymi historiami chłopaków. Były mojej sąsiadki na przykład założył na stypę koszulkę z napisem „Ciacho”. Oczywiście, nie widział w niej nic złego, bo przecież była czarna.
W kolorowych magazynach koszmarnie często pojawiają się wszelkie artykuły i triki, które mają sprawić, że po paru latach związku kobiety dalej mają być zgrabne, ładne i pięknie ubrane. Mężczyźni narzekają, że ich żony przestają dbać o siebie z wiekiem, a sami zarzekają się, że nie "nie będą się stroić" i "nie imponują im ciuchy".
—Wiesz, ja nie każę mu, żeby ubierał się nie wiadomo jak, naprawdę. Wystarczy, żeby było porządnie.
Otóż to. To nic nie kosztuje, to nic nie boli. Oczywiście — najbardziej liczy się charakter, nikt tego nie kwestionuje. M. nie próbuje zmieniać swojego chłopaka, chce go tylko w pewien sposób wspomóc modowo. Skoro dla S. ubrania są zupełnie nieistotne, to czemu nie pozwala dziewczynie zadbać o swój wygląd? Nie chodzi tu o spędzanie całego poranka w łazience perfumując się, malując i biorąc kąpiele mleczne. To wszystko jest śmiesznie proste i nie wymaga wiele pracy. Ładna koszula, eleganckie spodnie, wyprasowany t-shirt, przystrzyżone włosy — to chyba nie są wyznaczniki niemęskości, prawda?
I nie ma co się oszukiwać — wszyscy jesteśmy wzrokowcami. Wy mężczyźni i my kobiety.