
W wyborach do Parlamentu Europejskiego oddano 230 tys. nieważnych głosów. Satyryk Janusz Rewiński uważa, że to niemożliwe, aby ludzie szli do urn, by popełnić błąd podczas głosowania. Jego zdaniem skoro wystarczą dwa krzyżyki, by głos był nieważny, to ktoś z komisji wyborczej zawsze może go dopisać.
REKLAMA
W rozmowie z portalem stefczyk.info Janusz Rewiński podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wyborów. Zdaniem satyryka, musiało dojść do mataczenia przy wyborach. Choć PKW tłumaczy, że 200 tys. nieważnych głosów nie jest niczym specjalnym, Rewiński i tak nie dowierza. Zwłaszcza, że podobną ilość nieważnych głosów oddano np. w wyborach prezydenckich, gdzie do wyboru było dwóch kandydatów.
„To przecież każdy bałwan może wziąć karty i na głosach dla tej partii, której zwycięstwa nie chce, dostawić drugi krzyżyk.” powiedział Rewiński w rozmowie z stefczyk.info. Satyryk uważa, że to ewidentny bandytyzm na który Polacy się zgadzają. Jego zdaniem trzeba sprawdzić „który bandyta dostawiał ołóweczkiem schowanym w zabandażowanym palcu krzyżyki”.
Rewiński uważa, że PKW robi wyborców i opozycję w „bambuko”. Czynią tak bandyci, którzy dorwali się do władzy. A tej obecnie rządzący będą się trzymać tak silnie jak mogą, aby nikt ich nie rozliczył.
