
Przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej byli górnicy żądali wypłaty ekwiwalentu za przyznawany deputat węglowy. Od władzy spółki otrzymali opowiedzieć, że pieniądze dostaną, ale jesienią. Protestujący oburzali się, że potrzebują ich teraz "na wakacje".
REKLAMA
W Jastrzębiu zgromadziło się ok. stu górniczych emerytów. W swojej determinacji nie ustępują młodszym kolegom, którzy słyną ze skutecznego bronienia swoich przywilejów.
Czego domagali się zebrani? Chodzi o deputat węglowy w postaci 3 ton węgla, czyli 1,6 tys. zł. Pieniądze za surowiec wypłacane są w dwóch ratach – w maju i październiku. Władze JSW ogłosiły, że w tym roku całość pieniędzy zostanie przekazana dopiero jesienią - pisze "Gazeta Wyborcza".
– Nie ufamy ani tej władzy, ani temu prezesowi. Jestem przekonany, że nie dostaniemy deputatu w ogóle. To cygaństwo, a pan prezes Zagórowski ocyganił nas już nieraz. Najłatwiej odebrać emerytom, bo są najsłabsi – przekonywał Zbigniew Jaskólski, przewodniczący "Solidarności" Emerytów i Rencistów w JSW i lider protestu. Zagroził, że będą protestować do skutku i jeśli trzeba będzie to zrobią "drugi Kijów i Majdan".
Górnicy usłyszeli od władz spółki, że JSW nie załamała obietnicy. Jak wyjaśniała rzeczniczka firmy, decyzję o dacie wypłacania deputatów podejmuje zarząd, a przesunięcie płatności na jesień było koniecznym, "racjonalnym rozłożeniem kosztów".
W lutym tego roku górnicy dostali tzw. czternastkę, co kosztowało spółkę 210 mln zł. W kwietniu aktywni pracownicy spółki otrzymali deputat o łącznej kwocie 138 mln zł. Na grupę 38 tys. emerytów JSW wyda 64 mln zł.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
