
Meriam Jahja Ibrahim została skazana na śmierć przez sąd w Chartumie, po tym jak wyszło na jaw, że poślubiła chrześcijanina. Chociaż była wychowywana w tej wierze przez matkę, to dla wymiaru sprawiedliwości ważniejszy był fakt, że jej ojciec jest muzułmaninem. Teraz kobieta po reakcji międzynarodowej opinii publicznej, wyjdzie na wolność.
REKLAMA
Kobieta miała zostać powieszona za sprzeniewierzenie się islamowi, a dodatkowo sudański sąd orzekł, że za cudzołóstwo należy się jej kara chłosty, która miała być wymierzona tuż przed egzekucją. Oskarżona do końca nie wypierała się swojej decyzji. – Jestem i pozostanę chrześcijanką. Nie dopuściłam się apostazji, bo nigdy nie wyznawałam islamu – mówiła w sądzie oskarżona – informuje "Wyborcza".
Sudanka nadal przebywa w więzieniu dla kobiet w stolicy kraju. Za sprawą starań dyplomatycznych i nawoływań ze strony opinii międzynarodowej, wyjedzie z celi w przeciągu kilku dni. Za kratkami Meriam Jahja Ibrahim urodziła córkę – kiedy tam trafiła była w ósmym miesiącu ciąży.
– Decyzja sudańskiego sądu jest niebywała. Cudzołóstwo i apostazja w ogóle nie powinny być uznawane za zbrodnię, to rażące naruszenie międzynarodowych praw człowieka. Meriam jest więźniarką sumienia i musi zostać natychmiast zwolniona – apelowała tuż po wyroku Amnesty International.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
