
Opadł już kurz po wyborczych bataliach, ale pomiędzy PSL i PiS nadal trwa spór o wyborczą ulotkę partii Jarosława Kaczyńskiego. PiS przekonywał w niej, że koalicja PO–PSL wywalczyła w Brukseli o 4 mld euro na rolnictwo mniej niż rząd Kaczyńskiego. Sąd przychylił się do skargi ludowców i nakazał PiS-owi dwa dni przed wyborami wydrukowanie sprostowania. Prawo i Sprawiedliwość tego nie zrobiło, tłumacząc się... ciszą wyborczą.
REKLAMA
Prawo i Sprawiedliwość było zobowiązane przez sąd do zamieszczenia sprostowania w gazecie "Super Express" na pierwszej lub trzeciej stronie, z dokładnym wyliczeniem "dotyczącym wynegocjowanych kwot" przez PSL.
Sprostowanie nie ukazało się, więc sprawa już w normalnym trybie wraca do sądu. Przedstawiciele partii opozycyjnej winą w tej sytuacji obarczają redakcję tabloidu. – Nie mamy w zwyczaju komentować ani zmieniać wyroków sądu w najmniejszym zakresie – mówi dla "Rzeczpospolitej" skarbnik PiS Stanisław Kostrzewski. I dodaje, że "wyrok zapadł w piątek po południu tuż przed ciszą wyborczą". – Natychmiast wystąpiliśmy do redakcji z zamówieniem publikacji, jednak dostaliśmy odpowiedź, że nie jest ona możliwa, bo sobotni numer został już zamknięty. Mamy ją na piśmie – przekonuje Kostrzewski.
Innego zdania są ludowcy, którzy utrzymują, że była jeszcze możliwość opublikowania sprostowania. – Prezes Kaczyński i PiS stawiają się ponad prawem, a wypowiedź skarbnika jest bezczelnie skandaliczna – podkreśla rzecznik PSL Krzysztof Kosiński. Zatem sprawa wraca do sądu, chociaż ma już wymiar bardziej symboliczny i prestiżowy.
Źródło: "Rzeczpospolita"
