Agnieszka Holland w "Tomasz Lis na żywo" oceniała 25 lat polskiej wolności.
Agnieszka Holland w "Tomasz Lis na żywo" oceniała 25 lat polskiej wolności. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

- Jest fajnie w Polsce - w ten sposób Agnieszka Holland komentowała w poniedziałkowym programie "Tomasz Lis na żywo" zbliżającą się rocznicę pierwszych demokratycznych wyborów z 4 czerwca 1989 roku, które doprowadziły do ostatecznego upadku komunizmu nad Wisłą.

REKLAMA
- Cieszę się. Chciałabym się cieszyć - mówiła Agnieszka Holland o tym, co czuje po tych mijających 25 latach od odzyskania przez Polaków pełnej wolności. Jednocześnie artystka podkreślała, że wciąż mamy wielkie problemy z korzystaniem z tej wolności. Nie lepiej jest z okazywaniem radości z niej. - Pytanie, czy jej chcemy? Czy chcemy zamykać się we wspólnotowych, plemiennych klatkach? - pytała w rozmowie z Tomaszem Lisem.
W ocenie Agnieszki Holland, po ćwierćwieczu wolności w oczy rzuca się w Polsce także to, iż brakuje nam w kraju aksjologicznej zgody. Kiedyś pomagał ją wypracować Kościół, ale reżyserka wskazywała, że dziś on sam jest silnie podzielony co do systemu wartości, który promuje. - Wszyscy żeśmy zapracowali na to, że ta granica miedzy tym, co dobre i złem przestała istnieć - dodała.
Rozmówczyni Tomasza Lisa stwierdziła też, że w Polsce "wylewamy na siebie nieustannie może nienawiści i agresji". Jednak sytuacja nad Wisłą i tak jest lepsza niż na przykład we Francji, gdzie skrajna prawica przejmuje powoli władzę. - My mamy tylko Korwina, ale to showman, śmieszny prowokator - stwierdziła Agnieszka Holland.
Holland przekonywała jednak, że z pełną stanowczością można powiedzieć, że w dzisiejszej Polsce "jest fajnie". Jej zdaniem, ci którzy czują inaczej być może nie powinni mieć pretensji do państwa, a swoich najbliższych - Może w ich rodzinach nie jest fajnie? Może ich rodziny są toksyczne - mówiła.