Brudziński: Gdy Kaczyński był premierem Sikorski dworował sobie z Tuska i Komorowskiego, teraz odwrotnie
Brudziński: Gdy Kaczyński był premierem Sikorski dworował sobie z Tuska i Komorowskiego, teraz odwrotnie Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS ostro skrytykował Radosława Sikorskiego, który zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu celowe opuszczenie uroczystości na pl. Zamkowym. – Zawsze znajdzie w sobie umiejętność, by być przymilny i spolegliwy wobec tych, którzy sprawują władzę – ocenił.

REKLAMA
Zdaniem Joachima Brudzińskiego z PiS Radosław Sikorski „to nieistotny polityk”, a „jedyne, z czym przejdzie do historii to ten kabotyński apel hołdu berlińskiego”. Polityk wyjawił, że kiedy jeszcze Sikorski był ministrem w rządzie PiS nie szczędził złośliwości Donaldowi Tuskowi i Bronisławowi Komorowskiemu. Później odwrócił front „licząc na jakieś frukty” ze strony polityków PO.
Tłumaczył też nieobecność Jarosława Kaczyńskiego, o którą pretensje miał Sikorski. – Wczoraj i przedwczoraj przechodził badania, między innymi dlatego nie wziął udziału w uroczystościach – mówił. – To nie jest nic poważnego, ale na tyle poważne, że wymagało hospitalizacji – dodał.
Nie chciał się odnieść do opinii Michała Kamińskiego, zdaniem którego „Jarosław Kaczyński jest uczulony na cudzy sukces”. – O ile namówił mnie pan, by komentować wypowiedzi Sikorskiego, który – mówię to z przykrością – jest ministrem, to nie namówi mnie pan do komentowania słów Kamińskiego, który nie był w stanie zdobyć mandatu z pierwszego miejsca – mówił do Bogdana Rymanowskiego. – Kamiński jest platformerskim neofitą i robi to, co Radosław Sikorski kiedy przeszedł do PO – dodał.
Brudziński pozytywnie ocenił przemówienie Baracka Obamy. – Przemówienie mi się podobało, chciałbym pogratulować, bo prawdziwym autorem sukcesu i jak podejrzewam przemówienia był ambasador Stephen Mull – zaznaczył. – Obama przemówił głosem Polski, powtórzył słowa Lecha Kaczyńskiego z Tibilisi – dodał. Z kolei słowa Bronisława Komorowskiego nazwał „mową-trawą”.
Brudziński ze smutkiem przyjął rozbrat z polityką Jacka Kurskiego. – Mam nadzieję, że Jacek z Twittera przynajmniej nie zniknie, bo nikt nie jest w stanie przykuć takiego zainteresowania do naszych dyskusji – mówił w „Jeden na jeden”. Dał też promyk nadziei na powrót polityka do PiS. – Chętnie zerknę w jaki wór pokutny ubrał się Jacek – żartował. – Żeby było wypaczenie musi być pokuta, żal za grzechy, a serce Jarosława Kaczyńskiego jest bardzo miłosierne – dodał.