
Komercyjna tandeta i muzyczny kicz w sentymentalnym sosie – krytycy muzyczni, widzowie i internauci nie zostawiają na festiwalu w Opolu suchej nitki. Krytykują wybór wykonawców, zaproszenie na scenę śpiewających celebrytów, żenujące żarty kabareciarzy i konferansjerkę bez polotu w wykonaniu m.in. Katarzyny Pakosińskiej i Barbary Kurdej-Szatan.
– Za chwilę z wielkim przytupem zacznie się 51. festiwal w Opolu – mówił na chwilę przed wyjściem na scenę Paweł Golec. Festiwal się zaczął, ale przytupu nie było. Tego festiwalu, o którym Maria Szabłowska mówiła, że „Opole to był bunt, to była kontestacja”, a Krzysztof Materna, że to „historia polskiej muzyki rozrywkowej” – już nie ma.
Opole to był bunt. Dziś Opole to komercja – Zarzutem może być to, że pokazane zostało tylko jedno, powiedzmy, że komercyjne oblicze polskiej sceny muzycznej. Jeśli to festiwal polskiej piosenki, to na pewno niecałej – mówi dziennikarz Radia Łódź Piotr Bielawski.
Kabareton w Opolu
Zbigniew Wodecki uważa jednak, że wezbrana fala krytyki pod adresem organizatorów festiwalu to wyważanie otwartych drzwi. – Od lat wiadomo, że formuła festiwalu się wyczerpała. Niestety festiwal w Opolu idzie w stronę Eurowizji, a komercja zawsze zabija sztukę. Były i znakomite koncerty, bardzo podobał mi się rewelacyjny występ Alicji Majewskiej, Zbigniewa Wodeckiego i Michała Bajora – mówi artysta.
Wirtualni wykonawcy na scenie Zdecydowanie ostrzej tegoroczną edycję festiwalu ocenia dziennikarz muzyczny i bloger naTemat Marcin Gnat, którego głównym zarzutem wobec imprezy jest promowanie wirtualnych artystów i niedocenienie tych, którzy naprawdę na to zasłużyli.
Marcin Gnat
bloger muzyczny
Nieprzyjemnym zgrzytem jest, jego zdaniem, brak wyróżnienia chociażby dla nominowanego w kategoriach „Super Album” i „Super Artysta” Dawida Podsiadło, który niedawno zdobył cztery Fryderyki. – To był jego rok, a statuetki trafiły do artystów, którzy mają o wiele mniejsze osiągnięcia – mówi.
Do kogo? Sylwii Grzeszczak, Igora Herbuta, zespołu Piersi, Ewy Farnej, zespołu Red Lips, Donatana i Cleo, Margaret (najciekawszym momentem jej występu było zdjęcie spódnicy, nie wiadomo po co) i zespołu Feel.
Jakby reżyser telenoweli wziął się za remake Felliniego Z taką opinią nie zgadza się Zbigniew Wodecki. – A dlaczego nikt nie mówi o tych młodych, uzdolnionych artystach, którzy fantastycznie śpiewają, świetnych muzykach, znakomitych aranżerach i rewelacyjnych ekipach technicznych, które dają radę dzięki nim jakoś to w telewizji wygląda? Dość narzekania!
Zbigniew Wodecki
kompozytor, piosenkarz, instrumentalista
Jeśli chodzi o pozytywne strony Festiwalu, Marcin Gnat mówi, że "obronił się" niedzielny koncert "25 lat wolności", gdzie artyści zagrali po swojemu.
Do tych nielicznych, których ominęła krytyka – surowa zwłaszcza w przypadku tych, którzy śpiewali piosenki Czesława Niemena – należą Mrozu, zespół Kidbrown, Natalia Niemen i niezawodni Ryszard Rynkowski oraz Jacek Cygan.
Gnat nie ma litości dla tych, którzy śpiewali utwory Niemena. – Nie podobał mi się koncert niemenowski, i tu sądzę, że krytyka jest zasłużona – Czesław Niemen to był wybitny artysta wielkiego formatu, a ten koncert został sprowadzony do trywialnego, jarmarcznego poziomu – to wyglądało trochę tak, jakby twórcy telenowel wzięli się za remake Felliniego.
Piotr Bielawski
radio Łódź
Wodecki: krytykujecie? Zapraszam na scenę Głosy krytyki stara się tonować Zbigniew Wodecki. – Nie pamiętam edycji festiwalu, która nie była krytykowana, może z wyjątkiem ostatniej, 50. – mówi kompozytor. Dodaje też, że wszystkich malkontentów krytykujących występujących artystów zaprasza na scenę. Marcin Gnat dodaje, że o ile krytyczne opinie rozumie i podziela, to trzeba pamiętać, że festiwal w Opolu, to nie jest koncert, który będzie wyznaczał trendy. – Wiadomo, że w Opolu nagle nie pojawią się artyści alternatywni – puentuje.
Zbigniew Wodecki zaś inaczej rozkłada krytyczne tony. – To wina stacji radiowych, że ludzie oduczyli się słuchać dobrej muzyki, a już świętej pamięci Frank Zappa powiedział:" Ludzie nie poznają się na dobrej muzyce nawet, jeśli do nich przyjdzie i ugryzie ich w dupę" – kwituje.
