Kobieta urodziła niepełnosprawne dziecko. Lekarz odmówił jej badań prenatalnych i zapewniał, że córka będzie zdrowa
Kobieta urodziła niepełnosprawne dziecko. Lekarz odmówił jej badań prenatalnych i zapewniał, że córka będzie zdrowa Fot. TVN 24

Ordynator oddziału ginekologicznego w jednym ze szpitali nie zgodził się na skierowanie pacjentki na badania prenatalne. Kobieta urodziła niepełnosprawne dziecko, a potem pozwała lekarza. I choć sąd uznał, że zawinił, do dziś jest szefem oddziału ginekologicznego w tej placówce.

REKLAMA
Kulisy sprawy odsłonili dziennikarze programu „Czarno na białym” w TVN 24. Barbara Wojnarowska zaszła w ciążę kilkanaście lat temu. Decyzja była trudna, ale zdecydowała się na aborcję, bo jej pierwsze dziecko było chore na dysplazję kręgosłupowo-przynasadową, czyli rodzaj karłowatości. „Pierwsze co, to był strach, że niestety drugie dziecko będzie miało tę samą wadę. Wiedzieliśmy, że jest to uwarunkowane genetycznie” – wspomina.
Kobieta poszła do jedynego w mieście szpitala, by zrobić badania prenatalne. Jednak kiedy powiedziała ginekologowi o swojej decyzji, spotkała się z odmową. „Słyszę od pana doktora, że moje pierwsze dziecko jest zupełnie zdrowe i drugie też będzie i sobie wymyśliłam jego chorobę” – mówi. Nikt nie odważył się podważyć opinii specjalisty. Dopiero w 25 tygodniu ciąży USG potwierdziło, że dziecko będzie niepełnosprawne.
W 1999 roku przyszła na świat Monika. „Moje dziecko jest świadome, że miałam taką możliwość. Ona to wie. Nie robi mi z tego powodu wyrzutów i ona wie, dlaczego, jeżeli podjęłabym taką decyzję, dlaczego chciałam to zrobić” – tłumaczy matka.
Po narodzinach córki poszła do sądu. I wygrała – Sąd Najwyższy w sporze z lekarzem przyznał jej rację. Uznał, że „odmówił uzasadnionemu żądaniu powódki skierowania jej na badania specjalistyczne i wprowadził w błąd wskazując, że badania USG nie wykazały wady płodu”.
Efekt? Minęło kilkanaście lat, a lekarz wciąż jest ordynatorem oddziału ginekologicznego. Został uznany za winnego, ale odszkodowanie w wysokości 100 tys. złotych zapłacił szpital. Co więcej, ginekolog wciąż broni swojej decyzje sprzed lat. „Nie podjąłbym się przerwania ciąży po raz kolejny” – podkreśla.

Sprostowanie

We wcześniejszej wersji artykułu niesłusznie wymieniony został szpital w Nowej Soli, który nie ma związku ze sprawą. Oddział ginekologiczno-położniczy w szpitalu w Nowej Soli od wielu lat, jako pierwszy w województwie lubuskim prowadzi poradnie badań prenatalnych i nigdy nie odmówił żadnej pacjentce pomocy. Za błąd przepraszam zarówno władze szpitala, jak i oddziału.

Źródło: TVN 24