fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta

Piłka ręczna, taka, jaką znamy dzisiaj, pochodzi właśnie z Danii. Zresztą w żadnym innym państwie na świecie odsetek mieszkańców uprawiających ten sport nie jest tak duży. Jesteś duńskim szczypiornistą. Osiągniesz wielką formę? Poprowadzisz swój zespół do historycznych sukcesów? W Kopenhadze i okolicach będą ci stawiać pomniki. Tam każdy kojarzy osoby Mikkela Hanssena i Larsa Christiana, jak u nas Wojciecha Szczęsnego czy Roberta Lewandowskiego.

REKLAMA
Wyobraźcie sobie Cristiano Ronaldo, który po kilku sezonach w Realu Madryt nagle postanawia powrócić do Portugalii i trafia tam, gdzie się wychował - do Sportingu Lizbona. Mimo, że klub zmienia na słabszy, a sama liga stoi też na dużo niższym poziomie, wciąż gra znakomicie. A nawet więcej - wreszcie prowadzi reprezentację swojego kraju do międzynarodowych sukcesów.
Sławomir Szmal, kontuzjowany bramkarz, na swoim blogu:

Namawiam Was wszystkich do tego, by czwartkowy pojedynek z wicemistrzami świata - Danią oglądali właśnie w grupie. Otwórzcie piwo :))))))))))))) i dopingujcie głośno naszych chłopaków

W świecie futbolu niemożliwe, prawda? Co innego w piłce ręcznej, gdzie podobnie potoczyły się losy gwiazdora Duńczyków Mikaela Hanssena. W wieku 21 lat lewy rozgrywający z przeciętnego rodzimego klubu trafił do Barcelony, która w szczypiorniaku też jest potęgą. Wydawało się, że sięgnął gwiazd, że wyżej już pójść nie może. Tymczasem on po dwóch latach oznajmił, że z Katalonii odchodzi.
Typowano naszpikowane gwiazdami zespoły z Niemiec, podmoskiewski zespół Czechowskie Niedźwiedzie (cała reprezentacja Rosji), może Atletico Madryt. Nie, nic z tych rzeczy. Hanssen postanowił powrócić do Danii i do dziś gra w barwach AG Kopenhaga. Zespołu w barwach którego gwiazd piłki ręcznej, poza nim, raczej nie uświadczysz.
Choć liga duńska stoi na dużo niższym poziomie, jego forma wzrosła. W ubiegłym roku był liderem Duńczyków, którzy, dość nieoczekiwanie, zostali wicemistrzami świata. Został królem strzelców turnieju, rzucając 68 bramek.

Najlepsze pół godziny

Na mistrzostwach świata w 2009 roku Polacy, którzy wcześniej ulegli Niemcom i Macedonii, przeciwko Dyńczykom skazywani byli na klęskę. Tymczasem wygrali, a do przerwy wręcz roznosili swojego rywala, prowadząc 20-12. - Chłopcy grali tak, że aż przecierałem oczy ze zdumienia. Wszelkie uwagi były niepotrzebne - wspominał ten okres gry Bogdan Wenta. W zgodnej opinii fachowców to było najlepsze 30 minut w historii polskiej reprezentacji.

Zatem, po pierwsze, trzeba wyłączyć z gry Hanssena. Po drugie, jak najrzadziej dopuszczać do rzutów karnych. Czemu? 39-letni już Lars Christiansen, jeden z najstarszych zawodników turnieju, to legenda silnego niemieckiego Flensburga. Grał tam 15 lat, a miejski plac, znajdujący się nieopodal hali, nazwany został przed dwoma laty jego imieniem. Jest jednym z najpopularniejszych sportowców w Danii, a zapytani o niego eksperci zgodnie potwierdzają: - Nikt w historii piłki ręcznej nigdy nie wykonywał rzutów karnych tak perfekcyjnie jak on. Bo Christiansen myli się od święta. We wtorkowym meczu z Serbią za każdym razem pokonywał bramkarza. A że jeszcze biega jak dużo młodsi od niego koledzy, wykorzystywany jest w kontrach. To zresztą element, w którym Duńczycy są najlepsi na świecie.