
Od kilku dni media w Polsce żyją sprawą pirata z BMW Roberta N., który wsławił się rajdem po ulicach Warszawy. Nic więc dziwnego, że na powierzchnię wypływają kolejne doniesienia o bohaterze ostatnich dni. Jak ustalił portal TVN24 Robert N. był podejrzewany o to, że fingował kradzieże luksusowych aut.
REKLAMA
Dziennikarze TVN24 dotarli do akt w kilku warszawskich jednostkach policji. Wynikało z nich, że Robert N. kilkakrotnie zgłaszał na policji kradzież luksusowego auta ze swojej firmy, która wypożyczała samochody. Jednak policjanci twierdzą, że prawdopodobnie mężczyzna znany jako „Pirat z BMW” sam fingował te kradzieże.
Robert N. zgłaszał kradzież różnych aut. W jednym przypadku klient nie oddał samochodu. Okazało się, że wypożyczający posługiwał się sfałszowanym dowodem. Natomiast policjanci ustalili, że numer z którego dzwonił rzekomy klient, był używany przez znajomego kierowcy samochodu marki BMW.
W świetle prawa Robert N. jest niewinny. Jednak prokuratura bada, czy przypadkiem nie doszło do złamania prawa. W każdej sprawie kradzionego samochodu policjanci podejrzewali, że sprawa została sfingowana. Dlatego teraz prokuratura dokładnie je prześwietli.
Informacje TVN 24 potwierdził w programie "Fakty po faktach" prokurator generalny Andrzej Seremet. – Dostałem taką informację, potwierdzam, że w tym kierunku idą poczynania prokuratury. Zobaczymy, czy umorzenia były zasadne – mówił o zamkniętych w przeszłości sprawach, które dziennikarze stacji wiążą z Robertem N. Pytany, dlaczego wcześniej policja nie potrafiła połączyć tych spraw z jedną osobą, mówił: – Nie zawsze jest to łatwe, nie mamy możliwości informatycznych, nie ma przede wszystkim dobrej bazy informatycznej – tłumaczył.
źródło: TVN24
