
PiS nie pozwala, żeby opadł kurz po niespodziewanym sejmowym zwycięstwie w sprawie immunitetu byłego szefa CBA.
Mariusz Kamiński ocalał między innymi dzięki niejednomyślności PO. 7 posłów tej partii głosowało przeciw uchyleniu mu immunitetu w sprawie śledztwa dotyczącego operacji, która miała wykazać że słynna już willa w Kazimerzu należy do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Willa - podejrzewało CBA i prokuratura - miała zostać kupiona z nieujawnionych dochodów.
Niedługo po ujawnieniu operacji CBA, prokuratura umorzyła śledztwo nie przesłuchując Kwaśniewskich. PiS podejrzewa, że stało się to za wiedzą Donalda Tuska.
– Opinia publiczna ma prawo poznać prawdę – mówił na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński i dodał, że oprócz wniosku o powołanie komisji śledczej, PiS domaga się też ujawnienia akt sprawy przeciw Kwaśniewskim. – Brak jawności w tej sprawie oznacza, że Polska leży nie w Europie, ale na wschodzie i to daleko za naszymi granicami.
Choć wątek Kwaśniewskich pojawia się w uzasadnieniu wniosku o powołanie komisji, dużą jego część działania lub zaniechania Donalda Tuska. Posłowie mieliby zbadać rolę premiera w kontekście nie tylko umorzenia śledztwa, ale też wytoczenia Kamińskiemu sprawy o przekroczenie uprawnień. Wymagałoby to oczywiście przesłuchania - można zgadywać, że kilkukrotnego - premiera na oczach kamer.
Choć oprócz PiS żadne z ugrupowań sejmowych raczej nie poprze tak sformułowanego wniosku, Jarosław Kaczyński nie traci nadziei.
– Głosowanie w sprawie uchylenia immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu też miało podobno ustalony wynik – stwierdził prezes.
