
Skrajnie radykalne ugrupowanie Islamskie Państwo Iraku i Lewancie (ISIS) rośnie w siłę. W środę pisaliśmy, że dżihadyści zajęli 3-milionowy Mosul, a teraz obrali kurs na Bagdad, od którego dzieli ich mniej niż 100 km. Na podległych sobie terenach wprowadzają ultrakonserwatywne prawo. Według niego np. kobiety muszą całkowicie zasłaniać ciało, a odejście od islamu będzie karane śmiercią.
REKLAMA
Bojownicy z ISIS swoim radykalizmem odstraszyli nawet Al-Kaidę, która stanowczo się odcina od sunnickiego ugrupowania. We wtorek zdobyli oni Mosul i zajęli siedzibę lokalnych władz, posterunki policji, bazę armii oraz lotnisko. Na ulicach powiewają czarne flagi z symboliką charakterystyczną dla Al Kaidy. Z miejscowego więzienia uwolniono około tysiąc osób.
Na terenach północnego i środkowego Iraku dżihadyści zapowiedzieli wprowadzenie 16-punktowego kodeksu prawa cywilnego. Opiera się on o najbardziej kontrowersyjne zapisy w Koranie. "Gazeta" podaje część z nich:
1. Muzułmanie nie mogą sprzymierzać się ciemiężcami (w tym z rządem irackim)
2. Odejście od islamu lub zmiana wyznania równa się śmierci
3. Alkohol, narkotyki i papierosy są zakazane
4. Kobiety muszą całkowicie zakrywać swoje ciało i nie powinny opuszczać domu bez potrzeby
5. Inne ugrupowania polityczne i religijne są zakazane
6. Kapliczki i groby będą niszczone (to cios dla szyitów, którzy czczą zmarłych)
Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie wykorzystało sytuację polityczną Iraku. Za sprawą dyskryminacyjnej polityki premiera, który jest szyitą, zyskało ono sympatię wielu zwykłych Irakijczyków. To, co dzieje się tam teraz, to tylko zwieńczenie klęski rządzących Irakiem polityków.
Dynamicznym rozwojem wydarzeń nad Eufratem jest również zaniepokojona amerykańska administracja. Barack Obama zapowiedział, że rozważa powrót do Iraku. – Stany Zjednoczone są przygotowane do wzmocnienia wsparcia dla Iraku, by pomóc pozbyć się stamtąd bojowników Al-Kaidy – zadeklarował w czwartek amerykański polityk. Prezydent USA podkreślił, że "wszystkie opcje są otwarte", jeśli chodzi o formę wsparcia dla Irakijczyków.
źródło: International Business Times
