Homo-słoiki. Dlaczego polscy geje wyjeżdżają do dużych miast?

Geje
Geje Fot. William Hamon/ http://bit.ly/1p8DMbV/CC BY-NC-ND 2.0/http://bit.ly/OJZNiI
- W małym mieście gej czy lesbijka nie mogą być sobą. Kochać czy żyć tak, jak naprawdę by chcieli. Dlatego wyjechałem - mówi Piotrek. - Nieliczne dostępne dane potwierdzają intuicyjne przypuszczenia, że im mniejsza miejscowość, tym mniejsza akceptacja - potwierdza szef Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych dr Rafał Jaros.


Słowo “intuicja” użyte przez doktora Jarosa jest chyba słowem-kluczem do zrozumienia, dlaczego ten tekst w ogóle powstał. Nie trzeba bowiem specjalistycznych badań, aby dojść do tego, że w dużych miastach, jak Warszawa, Wrocław czy Kraków, osób homoseksualnych jest coraz więcej. Pojawia się zatem pytanie - dlaczego polscy homoseksualiści migrują do dużych miast?


Badania mówią:

Co trzeci Polak jest homofobem - wynika z najnowszych badań CBOS i Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego.



Przede wszystkim wynika to z tego, że wciąż jesteśmy społeczeństwem homofobicznym. Co trzeci Polak to homofob! Geje jak i lesbijki czują się w małych miastach zagrożeni. Małe miejscowości, mieściny i wsie nie są otwarte na gejów i lesbijki tak, jak na przykład stolica. I nie rozchodzi się tylko o bezpieczeństwo. Ale o normalność. Tu na poznanie życiowego partnera szanse są większe, podobnie jest z akceptacją w miejscu pracy. Do tego dochodzi rozwijające się życie kulturalne. Także to adresowane bezpośrednio do społeczeństwa homoseksualnego. Mając 2014 rok, niestety - na palach jednej ręki można policzyć miasta, gdzie geje i lesbijki mogą czuć się dobrze.



Rafał Jaros
Szef Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych

Bardzo niewiele jest w Polsce badań prowadzonych na temat akceptacji dla homoseksualistów w zależności od miejsca zamieszkania respondentów. Nieliczne dostępne dane potwierdzają intuicyjne przypuszczenia, że im mniejsza miejscowość, tym mniejsza akceptacja. Zależność ta dotyczy również osób młodych. W małych miejscowościach niemal wszyscy się znają, trudno o anonimowość w jakiejkolwiek sferze życia.



- Z rodzinnego miasta wyjechałam mając 19 lat. Tuż po maturze. Oficjalnie - na studia. Nieoficjalnie - już wtedy wiedziałam, że podobają mi się dziewczyny - mówi mi Klaudyna, która do Warszawy przyjechała 8 lat temu. - Nie uciekłam z rodzinnego miasta dlatego, że czułam się zagrożona, ale dlatego, że miałam w głowie jedną myśl - jeżeli chcę żyć z kobietą, to na pewno nie tu.




Decyzja Klaudyny o wyjeździe była dobrowolna i podyktowana chęcią ułożenia sobie życia według własnych zasad. Ułożenia sobie życia w szczęściu. Niestety, często jest jednak tak, że osoba homoseksualna wręcz ucieka z rodzinnych stron. Na własnej - dosłownie - skórze, przekonał się o tym Wojtek:

- To, że jestem gejem wiedziałem od zawsze. I od zawsze wiedziałem, że muszę to ukrywać, strzec przed światem, jak największej tajemnicy. Myślałem - Boże, a jak oni się domyślą? I tak do 16 roku życia, do momentu, gdy nie obejrzałem dokumentu o niemieckich gejach. Zobaczyłem, że można o swojej orientacji mówić swobodnie wśród przyjaciół. Mało tego. W tym dokumencie byli też geje, którzy o swojej orientacji rozmawiali swobodnie z rodzicami. Byłem w szoku, że można żyć bez strachu, zupełnie na luzie. Byłem młody i naiwny, wierzyłem, że jak zacznę mówić o sobie otwarcie, to będzie jak w tym dokumencie.

Gdy spytałem, co było dalej, Wojtek poważnieje. I dodaje:

- Najpierw powiedziałem o sobie przyjaciółce. Nie była zaskoczona, nie robiła z tego też wielkiej historii. Domyślała się. Po latach wyznała mi jednak, że miała nadzieję, ze mi “przejdzie”. Jak się można domyśleć - nie przeszło. Potem o wszystkim powiedziałem mamie, i niestety - tacie. I tu się zaczął koszmar. Mój ojciec dostał piany. Dosłownie. Zaczął wykrzykiwać, że jestem pedałem i żebym broń Boże nie mówił o tym nikomu. Że to wstyd na całą okolicę Chełmży. Dokładnie powiedział - parafię. Matka się oczywiście popłakała. Momentu, w którym odtrąca cię matka i ojciec, to koszmar, jakiego nie życzę nikomu. Do matury żyłem w domu, w którym mnie nie chciano. Nikomu już o sobie nie powiedziałem.

Rafał Jaros
Szef Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych

W mniejszych miejscowościach silniejsza jest pozycja Kościoła, bardziej liczy się zdanie księdza. A ludzie deklarujący się jako głęboko wierzący niestety przejawiają mniej miłosierdzia dla bliźniego, który nie jest taki jak oni sami, szczególnie pod względem preferencji seksualnych. Potwierdzają to wyniki badań socjologicznych.





- Teraz mam 34 lata, mieszkam w Warszawie, na nowo ułożyłem sobie życie i do wydarzeń sprzed kilkunastu lat nie lubię wracać. W stolicy mieszkam od 14 lat i dziś mogę otwarcie powiedzieć, że jestem gejem. Tak po prostu, łatwo, jak to, że jestem Polakiem. - dodaje na końcu naszej internetowej rozmowy Wojtek.

Coraz częściej zdarza się jednak, że geje i lesbijki, dzięki powszechniejszemu dostępowi do internetu, poznają się w swoich rodzinnych miejscowościach. Serwisy randkowe, czaty - to “niestety” jedyny sposób, aby poznać kogoś o podobnych, albo tych samych preferencjach seksualnych w małych mieścinach i wsiach. No właśnie, okazuję się, że dziś homoseksualiści już na poziomie rodzinnych stron łączą się w pary. I jako pary migrują do dużych miast. Tak było w przypadku Piotrka i Michała:

- Ja to się śmieję, że jesteśmy homo-słoikami - zdradza mi Piotrek, który od roku mieszka w Krakowie, gdzie przeprowadził się wraz ze swoim chłopakiem. - My już zupełnie inaczej patrzymy na tę całą sytuację, bo mamy po 20 lat, jesteśmy z innego pokolenia. Nasi rodzicie są z zupełnie innego pokolenia. Do Krakowa wyjechaliśmy z Częstochowy nie dlatego, że nas po ulicach ganiano z siekierami, choć myślę, że tak by się nasze randki w publicznych miejscach kończyły, ale dlatego, że szukaliśmy pracy, lepszego życia, są tu nasi przyjaciele, którzy o nas wiedzą. I dodaje: - Rodzice o nas nie wiedzą, myślę, że to nie ten czas i moment. Na pytanie, czy w Krakowie czują się bezpiecznie, pada stwierdzenie: Tak samo, jak wszędzie, ale faktycznie większa tolerancja otoczenia, powoduje większe poczucie bezpieczeństwa.



Rafał Jaros
szef Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych

O wiele trudniej zobaczyć parę jednopłciową na ulicy małego miasta niż np. w Krakowie. Wynika to z dwóch tendencji. Z jednej strony prawdopodobnie homoseksualiści częściej wyjeżdżają z małych miejscowości w poszukiwaniu bardziej tolerancyjnego środowiska do życia. A z drugiej strony ci, którzy zostają, wolą się nie ujawniać w obawie o brak tolerancji dla swojej seksualności. I w świetle dostępnych wyników badań wydaje się, że ich obawy nie są pozbawione podstaw.



Co ciekawe, w sporządzanym corocznie raporcie o sytuacji politycznej i prawnej mniejszości seksualnej w Europie, Polska znajduje się w jednej grupie z Rumunią i Bułgarią. W grupie oczywiście z najgorszym wynikiem. Ba, w Polsce geje mają się gorzej niż ci w Albanii!

Rafał Jaros
Szef Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych

Polscy geje emigrują nie tylko z małych miejscowości do dużych miast. Część z nich poszukuje akceptacji dla siebie poza granicami naszego kraju. Bo nawet Warszawa, choć jest ostoją tolerancji dla mniejszości seksualnych na tle Polski, to w porównaniu do stolic zachodniej Europy wypada już blado. Na szczęście z roku na rok zmienia się to na lepsze. Bo wzrost akceptacji dla różnorodności jest naturalną drogą rozwoju współczesnych społeczeństw.



Wszyscy bohaterowie mojego tekstu deklarują, że przeprowadzka do dużego miasta była dobrą decyzją. Klaudyna spotkała miłość i jest z Agnieszką od dwóch lat. Wojtek nie ma partnera, czuje się jednak w Warszawie bardzo dobrze i nie myśli o powrocie do rodzinnych stron. Jak mówi - bardziej marzy mu się migracja do innej stolicy, jak na przykład Berlin.

A Piotrek i Michał? Panowie czują się świetnie i mają już zupełnie inne myślenie, inne podejście. Zdrowsze. I to napawa optymizmem, że kiedyś może być w tym kraju normalnie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Grupa naTemat nigdy nie była tak popularna jak teraz. Dziękujemy!
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Taki hit, że rzucił pracę i założył firmę
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"