Prokurator generalny nie ma zastrzeżeń do działań prokuratora w redakcji tygodnika "Wprost"
Prokurator generalny nie ma zastrzeżeń do działań prokuratora w redakcji tygodnika "Wprost" Fot. Patryk Ogorzałek / AG

"Ani ja jako prokurator generalny, ani konkretni prokuratorzy nie kierują się intencjami zmierzającymi do ograniczenia wolności prasy, ani ujawnienia tajemnicy dziennikarskiej" – powiedział na konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet. Jak stwierdził, działania prokuratura w redakcji tygodnika "Wprost" uważa za prawidłowe, a ich celem było zdobycie dowodu, nie ujawnienie źródła dziennikarzy.

REKLAMA
Andrzej Seremet komentując środowe wydarzenia w redakcji "Wprost", gdzie prokurator i agenci CBA próbowali odebrać nagrania z tzw. afery taśmowej, zaznaczył, że działania podległego mu śledczego miały podstawę prawną. Przypomniał, że do podobnych sytuacji dochodziło w redakcjach gazet za granicą: "Guardiana", "Daily Mirror" i "L'Équipe". "Nie chodziło o to, by pognębić prasę, ale by zdobyć określony dowód. Tymi intencjami kierowała się prokuratura" – powiedział. Seremet zwrócił się też bezpośrednio do dziennikarzy.
Andrzej Seremat
prokurator generalny

Do wczorajszego wieczoru miałem wrażenie, że byliśmy razem, mieliśmy te same intencje. Chodziło o to, by wykryć sprawcę przestępstwa, czyli nielegalnego założenia podsłuchu. Wczorajszego wieczoru doszło do podziału.


Prokurator przedstawił sekwencję zdarzeń z redakcji "Wprost". Według jego relacji funkcjonariusze, postępując zgodnie z prawem, najpierw poprosili o wydanie nośników, ale spotkali się z odmową. Art. 217 Kodeksu postępowania karnego mówi, że dowody należy wydać na żądanie prokuratura. Sankcja grozi temu, kto tego nie zrobi. Wtedy można odebrać je siłą.
Co z tajemnicą dziennikarską? "„Jeśli osoba, u której dokonuje się przeszukania, oświadczy, że nośnik zawiera informacje niejawne czy informacje objęte tajemnicą zawodową, organ przeprowadzający czynności niezwłocznie przekazuje go prokuratorowi w opieczętowanym opakowaniu. Kolejny krok to kontrola sądowa. Prokurator nie otwiera sam, lecz przedstawia nośnik sądowi. Sąd decyduje o tym, czy materiał zawiera takie informacje [objęte tajemnicą zawodową], czy też nie. Wtedy zezwala na użycie dowodu w procesie lub nie. Jeśli materiał zawierałby informacje wskazujące na identyfikację źródła wiedzy dziennikarza, nie może tego zrobić” – tłumaczył Seremet.
Dodał, że naczelny "Wprost" Sylwester Latkowski odmówił skopiowania nagrań na nośnik ABW. "Twierdząc, że podczas kopiowania zostanie ujawniona treść jego komputera. Z mojej wiedzy wynika, że kopiowanie w ten sposób nie polega na zapoznawaniu się z treścią plików" – zaznaczył.
Andrzej Seremet
prokurator generalny

Pan Latkowski zabrał komputer. Prokurator rzeczywiście wydał polecenie funkcjonariuszowi ABW, żeby siłą to odebrać. Kiedy wyciągnął ręce, zaczęło się zamieszanie i wiele osób runęło do tego pomieszczenia razem z drzwiami. Prokurator wydał wtedy polecenie zakończenia czynności.


Obecni na konferencji dziennikarze mieli zastrzeżenia co do tej relacji. Jak mówili, funkcjonariusze wykręcali Latkowskiemu ręce i zachowywali się agresywnie. Pytali też, co w przypadku, gdy ta sama osoba jest sprawcą i dziennikarskim źródłem. Seremet odpowiedział, że nikt tego dziś nie wie, a prokurator ma prawo podejmować działania w celu ustalenia sprawcy.