
Do teraz nie wiadomo, po co tak naprawdę Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego chciała odebrać redakcji tygodnika nagrania. Sylwester Latkowski i jego ludzie odmówili przekazania materiałów bojąc się, że w ten sposób ujawnią tożsamość swojego informatora, chronionego tajemnicą dziennikarską. Ale czy w ogóle po takiej kopii nagrania można coś ustalić? Sprawdził to Niebezpiecznik.pl.
Posłuchajcie początku oryginalnego nagrania rozmowy Sienkiewicza z Belką — te charakterystyczne trzaski sugerują, że podsłuch był montowany i ustawiany na początku rozmowy, a zatem ktoś musiał go dostarczyć w pobliże VIP-roomu restauracji Sowa i Przyjaciele w trackcie spotkania polityków i być może nawet miał on kontakt wzrokowy z bohaterami rozmów. To dość mocno zawęża krąg podejrzanych.
Jak wyjaśnia Niebezpiecznik, ABW może próbować ustalić tożsamość za pomocą "pobocznych wydarzeń w tle". Takich właśnie śladów może szukać Agencja. Serwis podkreśla, że służby, gdyby chciały, mogłyby nawet określić datę nagrania – choć ta jest już oczywiście znana.
Źródło: Niebezpiecznik.pl

