Marcin Gortat i jego Porsche.
Marcin Gortat i jego Porsche. Fot. Facebook Artura Kurasińskiego

Po męczącym sezonie Marcin Gortat postanowił standardowo już odwiedzić Polskę. Nie ma na co narzekać, ma tutaj gigantyczne grono fanów, a jakby tego było mało od swojego sponsora dostał nowiutkie Porsche. Widocznie nie przyzwyczaił się do nowego samochodu, bo został przyłapany na parkowaniu pozostawiającym wiele do życzenia. Mówiąc wprost: zastawił niemal cały chodnik i przejście dla pieszych.

REKLAMA
Sprawę nagłośnił bloger i przedsiębiorca Artur Kurasiński, który sam się chyba nie spodziewał, że sprawa nabierze takiego rozgłosu. Sportowe Porsche Panamera S E-Hybrid, które stało zaparkowane tak, jakby kierowca do tej pory nie zdał na prawo jazdy, okazało się być własnością Marcina Gortata.
logo

Tłumaczenie, że auto nie jest jego też pozostaje wątpliwe, biorąc pod uwagę, że samochód dostał wcześniej od sponsora. Cały wpis był okraszony sporą galerią i jeszcze większą ilością komentarzy. Dyskusja była tak spora (kilkaset komentarzy), że autor wpisu zdecydował się... go usunąć.
Współpracownicy Gortata musieli szybko zorientować się, że PR najlepszego polskiego koszykarza w historii może ulec pogorszeniu, dlatego wspólnie z Porsche i samym zainteresowanym na całą sprawę zareagowali z przymrużeniem oka.

Oby tylko na przyszłość Marcin Gortat nie mrużył oczu przy parkowaniu. Ani to kulturalne, ani bezpieczne.