Panowie, 5 rzeczy które warto zabrać na Openera

Grunt to ciepło się ubrać, gdy jedzie się na festiwal
Grunt to ciepło się ubrać, gdy jedzie się na festiwal Fot. Michael (a.k.a. moik) McCullough/http://bit.ly/TwdV1p/CC BY-NC-ND 2.0/http://bit.ly/OJZNiI
Olka Zawadzka nie na jednym festiwalu była. Zaprawiona w boju festiwalowiczka, która dziś zasila szeregi redakcji działu styl. I właśnie przed Openerem Aleksandra wypuściła tekst, w którym zdradza, co warto zabrać ze sobą na takie wydarzenie. Skoro dziewczyny mają swoją ściągę, pomyślałem, dlaczego by nie zrobić małego “chłopackiego” przeglądu?


Przede wszystkim warto zabrać ze sobą kalosze. To jest element nieodłączny i ten, kto gumiaków nie ma ze sobą na Openerze, ten gapa. I to straszna. Ci co jadą do Gdyni po raz pierwszy, niech nie łudzą się, że kalosze kupią w trójmiejskich sklepach. Takie obuwie w czasie trwania festiwalu to towar deficytowy. A jak już się go kupi - to za diabelnie duże pieniądze. Skąd wziąć niedrogie, i naprawdę fajnie wyglądające gumiaki? Polecam polską firmę Lemigo. Cena to około 50 złotych. Dostępne na niemal każdym targowisku. Albo te od polskiego producenta - Demar.




Warto zabrać ze sobą ciepłą bluzę. To kolejna rzecz, bez której nie wybieram się na żaden festiwal. Najlepsza to ta z kapturem oczywiście. Pogoda polska nas nie rozpieszcza, więc warto przygotować się na wszystko! Macie podczas koncertów czuć się przede wszystkim wygodnie i komfortowo, tak, by się cieszyć wyjazdem i dobra muzyką.



Peleryna! Nawet nie ruszajcie się bez tego nakrycia wierzchniego nad polskie morze. Od czasów średniowiecznych, gdy peleryny nosili pielgrzymi podczas wędrówek do miejsc kultu, nie zmieniło się zbyt wiele. No może miejsca kultu. W każdym razie ja kupiłem za około 30 złotych pelerynę w Ikea (z myślą co prawda o jeździe na rowerze, ale na Openera jak znalazł). Świetna sprawa, tym bardziej, że po zwinięciu pakuje się ją w woreczek wszyty w samą pelerynę. Zajmuje mało miejsca, a może uratować nam… życie!




Oczywiście nie muszę wymieniać rodzajów obuwia, jakich na festiwal się nie zabiera. Japonki, laczki, sandałki - to wszystko jest dobre, ale jak się idzie na plażę. Podczas Openera panują spartańskie warunki. Wtedy przydają się kalosze o których już wspomniałem, albo - jak pogoda łaskawsza - trampki, buty do biegania - świetna sprawa - czy sportowe cichobiegi. W każdym razie - wygodne obuwie! Widziałem już naprawdę cuda, cudeńka w postaci festiwalowiczów w pantoflach. Ten patent naprawdę się nie sprawdzi.

NIE:

TAK:

Co może się jeszcze przydać podczas tegorocznego Openera? Zabierzcie ze sobą okulary, filtry i czapki. Wiem, wiem - straszę was od czterech akapitów deszczem i mroźnymi powiewami wiatru, ale może zdarzyć się też tak, że przygrzeje słońce. A wtedy biada tym, którzy nie mają nakrycia głowy. Do plecaka/torby wrzućcie także zapasową parę ciepłych skarpet, trochę gotówki i… najlepiej zabrać ze sobą stary telefon komórkowy. Stary - w sensie - nie smartfona. Te nowej generacji, jak wszyscy wiemy, szybko się rozładowują. Natomiast baterie w starych modelach telefonów potrafią trzymać kilka dni. A telefon na tak dużym festiwalu jest raczej przydatny. Ktoś powie, że można przecież na Openerze podładować telefon w specjalnym punkcie. Jasne, pytanie tylko - po co sobie ładowaniem telefonu zaprzątać głowę, gdy na scenie grają najlepsi artyści na świecie?


Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop Mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun