
Stany Zjednoczone okazują się być wyjątkowo bojaźliwym państwem. Z ujawnionych właśnie tajnych dokumentów, na podstawie których działała globalna inwigilacja prowadzona przez NSA wynika, że Amerykanie nie obawiali się tylko czterech państw na świecie. 193 pozostałe gruntownie inwigilowali.
Jak wynika z dokumentów ujawnianych przez "Washington Post", NSA miała zgodę amerykańskich władz na prowadzenie inwigilacji w większości państw świata. Żadnego znaczenia nie miały więzy sojusznicze i strategiczne partnerstwo. Agentom NSA oparł się w zasadzie tylko... Sudan Południowy.
Afrykańskie państwo nie znalazło się na liście potencjalnych zagrożeń dla USA tylko dlatego, że w chwili, gdy ją spisywano po prostu jeszcze nie istniało. Oprócz Sudanu Płd. wolni od amerykańskiej inwigilacji byli także Kanadyjczycy, Brytyjczycy, Australijczycy i Nowozelandczycy. W przypadku tych państw NSA nie prowadziło żadnych czynności, gdyż tamtejsze służby działały pod amerykańskie dyktando.
"Washington Post" zwraca uwagę, że z dokumentów wynika, iż NSA nie korzystała z uprawnień do inwigilacji w większości państw świata, ale nie zmienia to faktu, iż danie agentom takich możliwości obrazuje stosunek Białego Domu do sojuszników na świecie.
Źródło: WashingtonPost.com
