
Podejrzewany o przekazanie nagrań rozmów polityków do redakcji „Wprost” biznesmen Marek Falenta skarży do sądu prokuraturę. Jego zdaniem decyzja śledczych o zatrzymaniu go, zabraniu nośników danych i ustalenie kaucji na 1 mln zł była nieuzasadniona. Teraz to sąd oceni, czy rację mają prokuratorzy, czy Falenta.
REKLAMA
Marek Falenta szybko stał się jedną z głównych postaci afery taśmowej w PO. W wyniku dochodzenia ABW i prokuratury uznano, że to on miał kupić nagrania rozmów polityków i przekazać je redakcji „Wprost”. Zatrzymano go więc tydzień temu, a po wyjściu z aresztu biznesmen udzielił kilku wywiadów (w tym dla naTemat). Już wtedy przekonywał, że jest niewinny. Teraz Falenta składa do sądu zażalenie na zatrzymanie – podaje „Rzeczpospolita”.
Składamy trzy zażalenia: na zatrzymanie, zabranie rzeczy oraz zastosowanie nieadekwatnych do sytuacji środków zapobiegawczych. (…) Zasadność zatrzymania musi mieć podstawy w materiale dowodowym i realiach sprawy. A tych podstaw nie było. Czytaj więcej
Źródło: "Rzeczpospolita"
Prawnik Falenty zwraca też uwagę, że inni podejrzani musieli wpłacić znacznie niższe kaucje – Krzysztof R. tylko 20 tys. zł, a Łukasz N. 40 tys. zł. Teraz zasadność decyzji prokuratorów oceni sąd. Tymczasem Waldemar Falenta, ojciec Krzysztofa odszedł z rady nadzorczej firmy Hawe, która należy do podejrzanego w aferze taśmowej biznesmena.
Źródło: "Rzeczpospolita"
