
Donald Tusk w sprawie afery podsłuchowej jest pewny siebie i stanowczy. No może za wyjątkiem jej początków, gdy bezpardonowy atak Moniki Olejnik sprawił, że na konferencji prasowej nie wiedział co odpowiedzieć. Potem było już tylko ostrzej. Zapewniał, że polski rzad nie ugnie się pod żadnymi żądaniami grupy przestępczej, a wszyscy odpowiedzialni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Tymczasem na drugim końcu świata pewien polityk na aferę ze swoim udziałem zareagował zupełnie inaczej.
REKLAMA
Do niecodziennej konferencji prasowej doszło w Japonii. Lokalny polityk Ryutaro Nonomura tłumaczył się z przekrętów finansowych dotyczących publicznych pieniędzy. Radny postanowił z pieniędzy podatników fundować sobie wycieczki do gorących źródeł. Tylko w zeszłym roku zrobił to… 106 razy. Ten luksus kosztował go ok. 90 tysięcy złotych.
Nonomura widocznie nie wytrzymał psychicznie i na konferencji prasowej rozpłakał się jak dziecko, przekonując, że dobrze służył swojemu krajowi. No cóż, jak widać kraj służył dobrze również jemu.