
"To były wicepremier naciska na kupienie książki, zależy mu na czasie, chce dopinać biznes z Nisztorem. A sam Nisztor, wbrew temu, co mówi Giertych, wcale nie żąda pieniędzy, unika deklaracji. Inicjatywa w rozmowie jest po stronie mecenasa" – piszą Sylwester Latkowski i Michał Majewski z "Wprost". To odpowiedź na tekst w "Gazecie Wyborczej", gdzie były wicepremier przedstawił własną wersję w sprawie taśmy, której jest bohaterem.
REKLAMA
"GW" napisała w sobotę, że kolejną odsłoną afery taśmowej będzie publikacja zapisu rozmowy Giertycha z dziennikarzami Janem Pińskim i Piotrem Nisztorem. Temat to biografia Jana Kulczyka, którą napisał ten drugi. Giertych twierdzi, że na zlecenie klienta pozostającego w bliskich relacjach z miliarderem miał wysondować cenę, za którą dziennikarz gotów jest sprzedać książkę. Z jego słów wynika, że cała akcja była jednak blefem.
Co innego twierdzą dziennikarze "Wprost", którzy zapoznali się z nagraniem. "Wersja Giertycha jest kompletnie niespójna. Bo o co w końcu chodziło? O kupienie książki dla anonimowego zleceniodawcy czy o zrywanie negocjacji?" – piszą. Jak twierdzą, to nie Nisztor, ale Giertych był bardziej aktywny w rozmowie i nalegał na sprzedaż książki. "Tłumaczenia mecenasa są kuriozalne, pokrętne. Stoją w całkowitej sprzeczności z tym, co słychać na taśmach" – dodają.
Latkowski i Majewski cytują również wersję innego uczestnika spotkania, Jana Pińskiego. "Piotr Nisztor rozważał zmianę wydawcy lub sprzedaż zgromadzonego materiału. Umówiłem go m.in. z Romanem Giertychem na towarzyskie spotkanie na wódkę, aby przedyskutować sprawę. Mecenas przekonywał Nisztora, że książka jest mu potrzebna na potrzeby prowadzonej wówczas sprawy [chodzi o sprawę Sieczkowskiej - kobieta miała pośredniczyć w biznesach Kulczyk - red.] , a zebrany materiał może pomóc w jej wygraniu lub zawarciu korzystnej ugody” – twierdzi naczelny "Uważam Rze".
"Na prośbę Piotra Nisztora umówiłem go równolegle z przedstawicielami Jana Kulczyka. Z tego, co wiem, Piotr doszedł z nimi do porozumienia i zrezygnował z publikacji książki. Nie są mi znane warunki finansowe tych uzgodnień" – zaznacza.
Tego z kolei wypiera się Nisztor. "To wymysł. Piński nie umówił mnie na spotkanie z przedstawicielami Kulczyka. Nie sprzedawałem książki" – odpowiada we "Wprost".
Źródło: Wprost.pl
