Włochy mogą wkrótce dołączyć do grona państw, gdzie bez problemu można zalegalizować związek homoseksualny.
Włochy mogą wkrótce dołączyć do grona państw, gdzie bez problemu można zalegalizować związek homoseksualny. Fot. Shutterstock.com

Wygląda na to, że Włochy mogą stać się kolejnym upadłym bastionem konserwatyzmu na mapie Europy i wkrótce zalegalizują małżeństwa homoseksualne. Stanowisko w tej sprawie znacznie złagodzili bowiem konserwatyści ze współrządzącej Italią Nowej Centroprawicy.

REKLAMA

Jeszcze niedawno, gdy centrysta Matteo Renzi formował koalicyjny rząd z Nową Centroprawicą, konserwatywni partnerzy przekonywali, że zgodzą się na wszystko poza trzema kwestiami. - Nie dla małżeństw gejowskich, nie dla gejowskiej adopcji i surogactwa - powiedział Renziemu lider centroprawicy Angelino Alfano.

Prawica wystraszyła się konkurencji Berlusconiego Zaledwie po pół roku Nowa Centroprawica przekonuje się jednak do znaczne bardziej liberalnych poglądów swoich partnerów z koalicji. Na początku mijającego weekendu zajmujący stanowisko ministra spraw wewnętrznych Alfano stwierdził, iż jest "gotowy do przyspieszenia rozmów o ochronie prawnej" związków homoseksualnych.

Wszystko to jednak nie tyle wpływ nacisków premiera Matteo Renziego, a stanowiska w sprawie związków homoseksualnych, które niedawno przedstawił lider najpoważniejszej dla Nowej Centroprawicy konkurencji po prawej stronie włoskiej sceny politycznej, czyli Silvio Berlusconi.

Europejscy konserwatyści nie boją się gejów W przeszłości rubaszny były premier nie raz publicznie pozwalał sobie na homofobiczne dowcipy, ale ostatnimi czasy zaczął doceniać głosy homoseksualistów i ich przyjaciół. - Walka o prawa cywilne dla homoseksualistów jest walką, która w każdym naprawdę nowoczesnym i demokratycznym kraju powinna być obowiązkiem wszystkich - grzmiał Berlusconi.

Wydaje się zatem, że Włochy nieuchronnie wkraczają na ścieżkę wyznaczoną przez inne słynące z konserwatyzmu państwa lub takie, który konserwatyści aktualnie rządzą. Na Starym Kontynencie nowy rozdział w historii walki o tolerancję i równouprawnienie otworzyły bowiem prawicowy rząd Davida Camerona w Wielkiej Brytanii, a później dołączyła nawet Malta, gdzie biskupi od lat mieli realny wpływ na decyzje kolejnych gabinetów z Valletty.

Źródło: TheLocal.it