
- Będziemy czytali zapis rozmowy po trzech czwartych litra wódki na głowę. Czy pan słyszał kiedyś, żeby po połowie litra mówił mądrze? - tak w niedzielnych "Faktach po faktach" sprawę nagrań z rozmowy Romana Giertycha z Piotrem Nisztorem komentował były premier Kazimierz Marcinkiewicz.
REKLAMA
Na antenie TVN24 gość Grzegorza Kajdanowicza w bardzo ostry sposób odniósł się także do faktu, iż "Wprost" już kolejny tydzień buduje nowy numer dzięki materiałom z podsłuchów. Kazimierz Marcinkiewicz przekonywał, że "na całym świecie takie materiały trafiają do marginalnych publikatorów". - U nas trafiły do ciągle jeszcze ważnego tygodnika - stwierdził.
Szybko Marcinkiewicz dodał jednak, że pismo Sylwestra Latkowskiego "od wielu miesięcy przestawał być tygodnikiem opinii". - Stawał się normalnym tabloidem, szmatławcem - ocenił był premier. Zdaniem Kazimierza Marcinkiewicza, w hicie najnowszego wydania "Wprost" najbardziej powinien bulwersować fakt, iż opiera się on na materiałach ingerujących w tajemnicę zawodową.
- Rozmowa pomiędzy mecenasem Romanem Giertychem a dziennikarzem Piotrem Nisztorem odbywa się w zaciszu gabinetu prawnika, więc jest rozmową zawodową, której nie powinno się upubliczniać - przekonywał polityk.
Źródło: TVN24.pl
