Biedronka wejdzie w ekożywność? To możliwe. Byłoby to kolejne pole, na którym Biedronka wpływa na gospodarkę
Biedronka wejdzie w ekożywność? To możliwe. Byłoby to kolejne pole, na którym Biedronka wpływa na gospodarkę Fot. Dariusz Borowicz / AG

Najpopularniejsza sieć sklepów w Polsce zastanawia się nad sprzedawaniem ekożywności. Producenci z tej branży zacierają ręce, bo jeśli okazałoby się to prawdą, Biedronka mogłaby stać się nawet motorem napędowym ekorynku. To kolejne pole, na którym Jeronimo Martins może wpływać na polską gospodarkę.

REKLAMA
Biedronka pomogła winom, podniesie i rynek eko?
Jak wykazuje "Puls Biznesu", poszerzenie przez Biedronkę asortymentu o ekojedzenie mogłoby zadziałać podobnie jak w przypadku portugalskich win – znacznie zwiększyć ich popularność. Choć rynek win od kwietnia 2013 do maja 2014 urósł minimalnie, to portugalskie wina zwiększyły swój udział w branży o 49,9 proc. "PB" podkreśla przy tym, że eksperci nie znajdują na ten wzrost innego wyjaśnienia, jak "pomoc" Biedronki.
Podobnie może stać się z ekoproduktami, tym bardziej że sieć sklepów miała już w ofercie produkty "bio", które według Jeronimo Martins "spotkały się z uznaniem klientów". Entuzjazm z jakim branża przyjmuje te plotki – bo póki co nie potwierdzono oficjalnie wprowadzenia do sprzedaży ekojedzenia – pokazuje, jak silnie Biedronka oddziałowuje na polską gospodarkę. A pól, na których ten wpływ występuje, jest znacznie więcej niż wina czy jedzenie.

1. Gigantyczny pracodawca

Wedle danych firm, Biedronka zatrudnia około... 40 tysięcy osób. Stawia ją to na 5. miejscu największych pracodawców w Polsce i na pierwszym wśród pracodawców w branży handlowej. W ogólnym rankingu wyprzedzają ją tylko PKP, PGE, Kompania Węglowa i Poczta Polska, przy czym tylko KW i PP zatrudniają znacznie więcej osób (powyżej 60 tys.).
Dzięki Biedronce 40 tysięcy Polaków ma za co jeść, płacić rachunki, kupować smartfony i tak dalej – czyli, napędzać konsumpcję. De facto Biedronka daje pracę jednemu średniej wielkości miastu w Polsce. Dodajmy do tego, że Jeronimo Martins nie spoczywa na laurach i cały czas inwestuje pieniądze w kolejnce placówki. Według ostrożnych wyliczeń rocznie Biedronka może tworzyć nawet do 9 tysięcy miejsc pracy dzięki swojej szybkiej ekspansji.
To jednak nie koniec metod wspierania pracowników - sieć ma program pomocy najbiedniejszym. Przekazuje im m.in. wyprawki dla niemowląt lub pierwszoklasistów czy... opiekuje niepełnosprawnymi dziećmi pracowników. Zatrudnieni przez Jeronimo Martins mogą też liczyć na specjalne pożyczki i zapomogi, a przy przyznawaniu tych świadczeń firma nie uwzględnia doświadczenia zawodowego, co sprawia, że są one dostępne dla wszystkich. Do tego dochodzą oczywiście zniżki w sklepie.
W Biedronce realizowany też jest specjalny program stażowy dla studentów, których przygotowuje się do "objęcia stanowisk menedżerskich". Firma podkreśla przy tym, że aż 90 proc. menedżerów w Biedronce to osoby, które awansowały wewnątrz firmy.

2. Miliardowy inwestor

Biedronka to także inwestycje o gigantycznej skali. Oprócz oczywistego faktu, że razem z nowymi sklepami powstają miejsca pracy, należy pamiętać też o tym, że przecież ktoś te obiekty buduje, wyposaża, dostarcza sprzętu, i tak dalej.
Od 1995 do 2013 roku Jeronimo Martins zainwestowało w Polsce ponad 8 miliardów złotych, które trafiły do rodzimych przedsiębiorców. Obecnie jest u nas około 2,4 tys. Biedronek, do 2015 roku mają ich być trzy tysiące. Do tego dochodzi budowa centrów dystrybucyjnych, których sieć potrzebuje coraz więcej, by np. minimalizować koszty transportu – im więcej takich centrów, tym mniejsze odległości pokonują dostawcy. Jedna tego typu budowa potrafi rozruszać lokalną gospodarkę lepiej niż chociażby osławione unijne inwestycje.

3. Potrafi zmienić losy jednej firmy i nawet lokalnej społeczności

Aż 9 na 10 produktów spożywczych w Biedronce pochodzi z Polski. Dla wędlin, mięsa czy pieczywa polscy producenci stanowią prawie 100 proc. dostawców tych sklepów. Co istotne, nawet jeśli produkty tych firm trafiają do sklepu pod marką Biedronki, to zawsze wyszczególnia się w nich kto daną rzecz wyprodukował. Stałych współpracowników Biedronka ujmuje również w kampaniach reklamowych. Dla wielu małych firm zamówienia od Biedronki mogą decydować o być albo nie być.
Najlepszym przykładem, bo najbardziej spektakularnym pod względem liczb, na wpływ Biedronki na poszczególne rynki są wspomniane na początku portugalskie wina. Łatwo sobie wyobrazić, że gdyby Biedronka zechciała np. sprzedawać tanie, polskie tablety, mogłaby znacznie przyczynić się do rozwoju takich firm w Polsce, wciąż mało popularnych w porównaniu z gigantami rynku.

4. Wspiera budżet państwa wielkimi podatkami

– To obiegowa opinia, że sieci handlowe wykorzystują wszelkie sposoby by nie płacić podatków. Przykład Jeronimo Martins pokazuje, że jest odwrotnie: płaci podatki, są miejsca pracy, oprócz dochodowego płacą szereg innych podatków. Firma ma niepolskich właścicieli, ale funkcjonuje jak wszystkie polskie firmy – tak podatki Biedronki komentował w rozmowie z Onet.pl przewodniczący Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski.
Trudno o lepszy komentarz do faktu, że Biedronka zapłaciła w 2012 roku aż 295 milionów złotych podatku CIT. To stawia ją na 5. miejscu największych płatników CIT w Polsce i czyni jedyną siecią handlową w pierwszej dziesiątce tego zestawienia. Warto zaznaczyć, że wszystkie pozostałe firmy z tej listy to spółki wyłącznie z sektorów energetyki, wydobywczego i paliw.
Łącznie w latach 2010-2012 zapłaciła państwu prawie 2 miliardy złotych. Do tego należy pamiętać o tym, na co wskazuje Arendarski: Biedronka zasila budżet na dziesiątki innych sposobów – chociażby poprzez akcyzę na benzynę kupowaną zapewne w hurtowych ilościach przy transportowaniu towarów.
Biedronka ma wielką moc. I będzie tylko silniejsza
Jak widać, czy tego chcemy, czy nie, Biedronka stała się jednym z istotnych elementów polskiego biznesu i gospodarki. Jej znaczenie, przynajmniej w perspektywie najbliższych lat, może tylko rosnąć. Nawet plotki o jej ekspansji i nowych inwestycjach, jak chociażby w ekojedzenie, rozgrzewają całe rynki poszczególnych branż. A warto pamiętać, że Jeronimo Martins nie chce skończyć na sklepach.
– Próbujemy różnych rozwiązań. Otworzyliśmy już pierwsze testowe drogerie, apteki i kawiarnie. Na razie nie myślimy o stacjach paliw – mówił w 2012 roku w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" dyrektor generalny Biedronki Tomasz Suchoński. Czyli: wcale nie jest wykluczone, że za kilka lat w Biedronce nie tylko zrobimy całe zakupy, ale od razu zatankujemy auto i zjemy obiad w ichniej restauracji. Wtedy będzie już można mówić nie o wpływie na gospodarkę, a w jakimś stopniu o jej kreowaniu.