
Polski rząd zdecydował w zeszłym tygodniu, że zaskarży dyrektywę tytoniową do Trybunału Sprawiedliwości. To dobra decyzja z punktu widzenia polskiego biznesu, niestety mimo głośnych zapowiedzi skarga nie została jeszcze złożona. A czas nagli, bo termin na ich składanie mija 23 lipca.
REKLAMA
Jak dowiaduje się naTemat, skarga ze strony polskiego rządu do Trybunału Sprawiedliwości jeszcze nie wpłynęła. Biuro prasowe ministerstwa spraw zagranicznych zapewnia nas, że zdąży to zrobić przed upływem wskazanego terminu. Musi się spieszyć, bo zostały już tylko dwa dni.
Po wniesieniu skargi Trybunał przekazuje ją pozwanym instytucjom (Radzie UE i Parlamentowi Europejskiemu), które w ciągu dwóch miesięcy mogą złożyć odpowiedź na skargę. Następnie Polska będzie mogła złożyć replikę, a pozwane instytucje duplikę. Na tym zakończy się wymiana pism procesowych między stronami. Następnym etapem postępowania jest rozprawa.
Po rozprawie rzecznik generalny przedstawia opinię zawierającą propozycję rozstrzygnięcia, Trybunał może jednak zdecydować o rezygnacji z opinii rzecznika. Dopiero wtedy Trybunał wydaje wyrok. Całość postępowania może trwać od 1,5 roku do 2 lat.
Dyrektywa tytoniowa wprowadza między innymi zakaz produkcji i sprzedaży popularnych u nas papierosów mentolowych. Polska jest największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych i drugim co do ilości producentem tytoniu w UE. Przodujemy też jeśli chodzi o popularność cienkich papierosów typu slim i mentoli.
Przyjęta na początku 2014 roku nowelizacja dyrektywy tytoniowej w założeniu ma zniechęcać do sięgania po papierosy, szczególnie młodych. Jak szacuje Komisja Europejska, dzięki zmianom w dyrektywie konsumpcja tytoniu może spaść o 2 procent w ciągu pięciu lat. Liczba palaczy w Unii zmniejszyłaby się o 2,4 mln.