Zarobił pierwszy milion w branży pogrzebowej. Teraz szuka szans w Afryce

Zarobił pierwszy milion w branży pogrzebowej. Teraz szuka szans w Afryce.
Zarobił pierwszy milion w branży pogrzebowej. Teraz szuka szans w Afryce. Fot. Shutterstock
Pierwszy milion zarobił w branży pogrzebowej. Kiedy biznesmen Marek Zmysłowski miał 23 lata, nikt jeszcze w Polsce nie słyszał o funeral planningu. On założył firmę, która to zmieniła i przebojem zdobyła rynek. Swój pogrzeb, jeszcze za życia, zaplanowały dziesiątki tysięcy Polaków. W tym on sam. Dziś jest jednym z najmłodszych i najbardziej obiecujących milionerów i szuka potencjału w Afryce.

– Ciekawostka – pomyślał Marek Zmysłowski, kiedy będąc w USA, dowiedział się przez przypadek, że jego 20-letni rówieśnicy myślą o swoim pogrzebie. I nawet już go zaplanowali. Zrobił dokładny research i sprawdził jak to działa w Europie. Wyszło, że o funeral planningu, popularnym na Zachodzie, u nas nikt nie słyszał. I tak znalazł niszę.

Postanowił ją wykorzystać i założył Mementis, firmę oferującą w internecie całkiem nową usługę: „zaplanuj swój pogrzeb”. Pieniądze na start wyłożył inkubator przedsiębiorczości, ale początki i tak były ciężkie: – Podobnie jak w przypadku Poczty Kwiatowej, sukces zależał od posiadania jak największej liczby lokalnych partnerów, czyli zakładów pogrzebowych – wyjaśnia Zmysłowski – Napisałem list intencyjny, rozesłałem go do wszystkich pocztą tradycyjną i mailem. Potem zacząłem dzwonić. A na koniec wsiadłem w PKP i objechałem 40 miast, odbywając po 10 spotkań dziennie. Starając się przekazać ludziom o średniej wieku 50 lat jak rynek może wyglądać za 10 lat i jak się do tego przygotować. Reakcje były różne – śmieje się biznesmen.

Właściciele zakładów pogrzebowych, delikatnie mówiąc, nie podeszli do jego pomysłu entuzjastycznie. Ale z czasem się przekonali i nawiązali współpracę. Firma zaczęła się rozwijać. – Branża pogrzebowa w internecie to ogromna nisza i płytki jeszcze rynek – mówi dziś Marek Zmysłowski. Z usługi funeral planningu, którą wprowadził na nasz rynek, skorzystały dziesiątki tysięcy Polaków. Średnia wieku to 25-40 lat, więc o swoim pochówki myślą zawczasu raczej młodzi ludzie: - Żyję ekstremalnie. Lubię wymagające sporty i spontaniczne podróże. Bądźmy szczerzy, przy takim trybie życia w każdej chwili może mi się coś stać. Postanowiłam myśleć praktycznie i zaplanowałam swój pogrzeb już teraz – napisała 31-letnia Magda.
Jak to działa? Na stronie internetowej trzeba założyć konto i wypełnić ankietę. Na tym etapie czeka szereg decyzji: kto ma być powiernikiem ostatniej woli? Co zagra orkiestra na pogrzebie i w co mają mnie ubrać do trumny? Kogo zaprosić na stypę? Trzeba też zawczasu zdecydować, co stanie się z kontami na portalach społecznościowych: Facebooku, Twitterze i skrzynką mailową. Ankieta ma być przechowywana na serwerze Mementis nawet kilkadziesiąt lat, a jej kopia trafia do powiernika, który będzie odpowiadać, aby wszystko poszło po myśli zmarłego. Powiernikiem może być każdy, od przyjaciółki po współmałżonka. Zaplanowanie pogrzebu jest proste, jak kupno nowej sukienki w internecie. I darmowe, bo firma zarabia na czym innym: sprzedaży ubezpieczeń na życie, akcesoriów pogrzebowych i opłacie franczyzowej od zakładów pogrzebowych.


Póki co, Polacy nie są zbyt ekstrawaganccy. Brakuje nam nieco do inwencji Amerykanów, którzy życzą sobie np. salwy honorowej czy pochówku w limuzynie. Kibice chcą być pochowani z szalikiem ukochanej Legii czy Widzewa. Panie proszą często o seksowny makijaż albo szpilki w trumnie. Główne życzenia dotyczą listy gości na stypie (a konkretnie: kogo na nią nie zapraszać) i muzyki. Prym wiedzie Bob Marley, Freddy Mercury, Sting, Frank Sinatra oraz Wilki. Coraz rzadziej chcemy też księdza na własnym pogrzebie: – Wiele osób obawiało się, że rodzina wbrew ich woli zorganizuje pogrzeb katolicki – mówi Marek Zmysłowski.
Alan Greenspan, ekonomista i były szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej
o planach na własny pogrzeb

Co poszło źle? Dlaczego dosłownie każdy znaczący ekonomista i polityk tak się pomylił w tak poważnej kwestii?

z książki "Mapa i terytorium"
Internetowy startup w branży pogrzebowej okazał się strzałem w dziesiątkę. Ale nie był pierwszy. Marek Zmysłowski w środowisku startupowców ma opinię „młodego wilka” i weterana internetowego biznesu, bo zaczynał od zera mając 19 lat. – Nie miałem cierpliwości do studiowania, wszystko na uczelni wydawało mi się oderwane od rzeczywistości, nieaktualne, nieadekwatne. Wolałem uczyć się samemu. Oczywiście częściowo przemawiało przeze mnie zarozumialstwo i młody wiek – stwierdza.

Zaczynał od sprzedawania ubezpieczeń. Ale koniecznie i szybko chciał mieć własną firmę, więc zaangażował się w kojarzenie Połówek Pomarańczy: – To był jeden z pierwszych w Polsce portali dla singli. Mój pierwszy w życiu projekt internetowy. Kiedy myślę o tym co tam wyprawiałem, starając się go rozwinąć, to uczucie wstydu i uśmiech na twarzy porównywalne jest z oglądaniem swoich zdjęć z podstawówki – wspomina. Współtworzył też jedną z pierwszych na naszym rynku porównywarek finansowych dla Money24.pl.
Kilka lat temu, kiedy nikt nie słyszał jeszcze o crowdfundingu, on już zbierał pieniądze na pierwszy taki projekt. Nie udało się, a crowdfunding dopiero teraz zyskuje na popularności. Pierwsze duże pieniądze zarobił jednak dzięki Mementis i drugiemu biznesowi, który uruchomił i internecie w tym samym czasie. Niedawno zdecydował się spieniężyć swoje udziały w obu i poszukać potencjału w Afryce. Nie on jeden, bo tą samą drogą poszli najwięksi, włącznie z Janem Kulczykiem. – Lubię myśleć o Afryce jak o Polsce wczesnych lat 90-tych, tyle że z kilkudziesięciokrotnie większymi potencjałem – wyjaśnia.

Teraz rozwija nowy biznes w Nigerii, gdzie zarządza portalem Jovago.com, za pośrednictwem którego można zarezerwować hotel. To numer 1 w Afryce i ciągle się rozrasta. Marek Zmysłowski ma 28 lat – i choć do listy najbogatszych Polaków Forbesa jeszcze trochę mu brakuje – jest jednym z najmłodszych milionerów. – Jeszcze będzie o nim bardzo głośno w biznesie. Jest mega kreatywny, urodzony lider z mnóstwem pomysłów i dobrą ręką do interesów – pisze mi jego była współpracowniczka. I jedno wie na pewno: jak będzie wyglądał jego pogrzeb.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...