
Zdarzało się Wam pójść do restauracji i zapłacić więcej niż zaplanowaliście? To zasługa kilku sztuczek, które w swoich rękawach ukrywają restauratorzy. Dzięki nim zamówicie więcej niż chcecie, lub nieświadomie kupicie najdroższe danie w karcie.
REKLAMA
Restauratorzy chcą zarobić jak najwięcej – zwłaszcza podczas sezonu – dlatego chwytają się różnych tricków, by klienci zostawili u nich sporo pieniędzy. Ich częste sztuczki postanowił ujawnić brytyjski „Observer”.
Menu
Nasze wydatki w dużej mierze zależą od tego, jak przygotowane jest menu. Dla przykładu – mimo że czytamy od lewa do prawa, nasz wzrok na początku kieruje się w prawy górny róg. Dlatego tam najczęściej umieszcza się najbardziej dochodowe danie. Jednak na tym zabawa się nie kończy.
Umieszczanie kosztownego dania w takim miejscu niekoniecznie ma na celu zachęcenie do zakupu. Drogi posiłek ma często powodować, że inne wydają się stosunkowo tanie. Poza tym, im droższe danie, tym więcej osób o nim rozmawia, co jest darmową reklamą dla restauracji. Tak więc prostym trickiem płacimy więcej, choć odnosimy wrażenie, że płacimy mniej. A jeśli naprawdę chcecie kupić najtańsze danie? Spójrzcie w lewy dolny róg. Wg badań psychologów uniwersytetu w Oksford to tam trafiają najtańsze potrawy.
Inaczej wygląda trick z winami. Restauratorzy wiedzą, że klienci często zamówią drugą z kolei najdroższą butelkę wina, by nie wyjść na kogoś, kogo na to nie stać. Dlatego największa marża jest nakładana właśnie na drugą na liście butelkę.
Wystrój
Poza menu ważny jest także wystrój knajpy i to w jaki sposób lokal wpływa na zmysły klienta. Tak więc restauratorzy nie tylko zadbają o to, by stoły były pięknie zastawione. Duży wpływ na to, jak i ile wydajemy ma muzyka puszczana w lokalu.
Jeden z rozmówców „Observera” przyznał, że kiedy restauracja sprzedaje zarówno wina francuskie, jak i niemieckie, to celowo puszcza się muzykę z Francji. To w jakiś sposób zachęca klienta do zakupu francuskiego, droższego, wina. Tę obserwację potwierdzili naukowcy Uniwersytetu w Leicester, którzy odkryli, że puszczanie muzyki klasycznej zachęca klientów do wydawania pieniędzy.
Obsługa
Oczywiście duży wpływ na nasz wybór mają kelnerzy. To oni potrafią namówić nas na danie, którego zwyczajnie byśmy nie zamówili. Triki są różne. Jeden z nich polega na tym, że bardzo często klient nie pamięta pierwszych dań, które wymieni kelner dlatego pod koniec wymienia się te droższe. Natomiast kelnerzy, którzy regularnie napełniają nasze lampki z winem najprawdopodobniej próbują zachęcić nas do tego, by szybciej je skończyć i kupić następną butelkę.
Jedzenie
W barach zdarza się, że serwuje się za darmo czipsy czy orzeszki. Są słone, a jedząc je chce nam się pić. Tak więc przystawki na koszt firmy należy traktować jako zachętę do kupowania napojów.
To nie jedyny trik z żywnością. Często zdarza się, że restauracje przygotowują danie dnia. Pewien restaurator zdradził, że nie zawsze jest to jakieś specjalne danie przygotowane przez szefa kuchni. Posiłek najczęściej jest robiony z resztek jedzenia, bądź żywności, która wkrótce może się przeterminować.
Oprócz tego niektóre restauracje celowo podają jedzenie w małych miskach. Dzięki temu zachęcają klienta do zamówienia większej ilości dań, bo wychodząc z założenia, że są małe, chce się spróbować każdej pozycji w karcie. Rozmówca "Observera" przyznał, że często klienci zamawiają więcej, niż są w stanie zjeść.
Te rewelacje należy oczywiście traktować z przymrużeniem oka, ale na pewno rzucają one ciekawy cień na nasze wizyty w restauracjach.
źródło: "The Guardian"
