
Wkrótce do szkół trafią darmowe rządowe podręczniki. Ale nie do wszystkich, bo część szkół zdecydowała, że rodzice zapłacą za książkę wybraną w prywatnym wydawnictwie. W tej grupie prym wiodą szkoły katolickie. Obawiają się, że rządowe wydawnictwo niedostatecznie promuje chrześcijański styl życia.
REKLAMA
Większość szkół publicznych wybrała rządowy elementarz, bo inaczej samorządy musiałyby płacić za książki z wydawnictw, a na to nie mają pieniędzy. Niepubliczne szkoły mogą dowolnie wybierać, czy chcą korzystać z książki MEN, czy wybrać coś z oferty dostępnej na rynku. Dużą część tej grupy stanowią szkoły katolickie, które masowo rezygnują z „Naszego elementarza” – relacjonuje „Gazeta Wyborcza”.
Rodzice, którzy posyłają dzieci do szkoły katolickiej, oczekują, że będą w niej wychowywane w duchu katolickim. W rządowym elementarzu jego brak. Dlatego wybraliśmy podręczniki wydawnictwa Didasco, z którego korzystamy od lat. Czytaj więcej
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Podstawy do takich obaw dała burza wokół Bożego Narodzenia – środowiska katolickie uznały, że nie jest ono wystarczająco wyeksponowane w książce. Swoim członkom rządowy elementarz odradziło także Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich w Częstochowie. Z kolei zadowolone z treści książki są eksperci zajmujący się równym traktowaniem. Zwracają uwagę na brak stereotypów oraz eksponowanie dzieci niepełnosprawnych i o innym kolorze skóry.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
