
Tomek Michniewicz wrócił właśnie z kolejnej wyprawy, tym razem z Karaibów. Znany podróżnik jest ciągle na piątym biegu: organizuje ekspedycje na drugi koniec świata, prowadzi dwie firmy, ma audycje w radiu i programy telewizyjne, pisze reportaże i książki podróżnicze. Jego ostatnia "Opowieść o trzech podróżach po inne życie" błyskawicznie trafiła na listę bestsellerów. Jeśli nie ma go w kraju, to znaczy że zaszył się w amazońskiej dżungli albo ratuje czarne nosorożce w Afryce. Nie, wcale nie przepada za kapeluszami w stylu Indiany Jonesa. Jego terminarz jest zapełniony na kolejne półtora roku i - jak sam przyznaje - jest miłośnikiem "stanu na granicy wyczerpania". Teraz odpowiada, jak go unikać.
Cztery lata? Zastanawiam się, czy to się mocno odbija na formie?