
Odpalając w Warszawie aplikację Uber można zobaczyć, że cena za przejazd taksówką w stolicy może wynieść zaledwie 93 grosze za kilometr. To o połowę mniej niż rynkowy standard na poziomie 1,80 zł. Uber, jeżeli wprowadzi takie ceny to wywróci rynek do góry nogami. Będzie to jednak bardzo trudne do zrealizowania.
REKLAMA
Jak wynika z taksówkarskich statystyk, pasażer za kurs w Warszawie płaci zazwyczaj między 25 a 30 zł. W tej cenie zawiera się mniej więcej 5 zł opłaty za paliwo, 5 zł prowizji dla korporacji lub aplikacji taksówkowej oraz 2 zł kosztów wynikających z utraty wartości samochodu przy założeniu, że auto jest używane i warte ok. 30 tys. zł, a takie najczęściej jeżdżą po stolicy.
Jak na razie, taksówkarzowi zostaje od 18 do 13 zł, ale od tego jeszcze trzeba odliczyć koszty napraw i utrzymania samochodu, podatki i składki ZUS, bo każdy kierowca z licencją musi prowadzić działalność gospodarczą. Biorąc pod uwagę, że średni czas kursu w Warszawie to mniej więcej pół godziny to stawka godzinowa za pracę kierowcy taksówki, łagodnie mówiąc, nie powala.
Okazja dla pasażera, marny biznes dla kierowców
Te wyliczenia zakładają, że rynkowa cena za kilometr kursu to 1,80 zł. Jeżeli Uber faktycznie wprowadzi stawki wynoszące 93 grosze za kilometr kursu przy prędkości powyżej 18 km/h to zarobek taksówkarza robi się już naprawdę mizerny.
Te wyliczenia zakładają, że rynkowa cena za kilometr kursu to 1,80 zł. Jeżeli Uber faktycznie wprowadzi stawki wynoszące 93 grosze za kilometr kursu przy prędkości powyżej 18 km/h to zarobek taksówkarza robi się już naprawdę mizerny.
- Jestem pewien, że żaden taksówkarz nie zgodzi się na taką stawkę - mówi naTemat Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający firmą myTaxi, która oferuje w Warszawie aplikację bardzo podobną do Ubera. - Jeżeli ktoś wprowadzi takie stawki to oznacza to, że chce na początku obecności w Polsce zastosować super promocję albo, że będzie sam dokładał do biznesu. Ewentualnie może to być testowanie rynku - dodaje.
Dla pasażerów stawka 93 grosze za kilometr to świetna okazja. I trudno z tym dyskutować. Powstaje zatem pytanie, czy Uber przyciągnie na tyle dużo użytkowników, że po prostu zagarnie rynek? Później jednak po prostu będzie musiał podnieść ceny, bo nie można dotować własnego biznesu w nieskończoność. A wtedy przynajmniej część klientów zrezygnuje z ich usług i odejdzie do innych aplikacji czy korporacji taksówkowych. Oczywiście, o ile będzie jeszcze gdzie odchodzić.
Jaką drogą pójdzie Uber?
Zanim jednak Uber zrealizuje swój, domniemany, plan dominacji na polskim rynku taksówkarskim musi obejść kilka trudności. A klienci muszą się przygotować na to, że poziom obsługi Ubera w Stanach Zjednoczonych być może będzie się miał nijak do poziomu obsługi w Polsce.
Zanim jednak Uber zrealizuje swój, domniemany, plan dominacji na polskim rynku taksówkarskim musi obejść kilka trudności. A klienci muszą się przygotować na to, że poziom obsługi Ubera w Stanach Zjednoczonych być może będzie się miał nijak do poziomu obsługi w Polsce.
Ograniczenia prawne w Polsce sprawiają, że taksówkarzami mogą być tylko osoby, które uzyskają i opłacą licencję. Pasażerów może za to wozić firma świadcząca tak zwany przewozów osób. Doświadczenie uczy, że jakość obsługi i floty aut w przewozie osób jest niższa niż w korporacjach taksówkarskich. Pytanie, na jaki model zdecyduje się Uber? Przewóz osób czy współpraca z taksówkarzami?
Jeśli na ten drugi to 93 gorsze za kilometr może okazać się stawką niemożliwą do osiągnięcia. Natomiast jeżeli na ten pierwszy to możemy oczekiwać raczej w Polsce standardu Ubera z Indii, gdzie pasażerowie są wożeni głównie Fordami Fiesta.
