Janusz Śniadek: Jedynym hamulcem przed nieprawdopodobną pazernością byłoby rzetelne, uczciwe opodatkowanie najbogatszych
Janusz Śniadek: Jedynym hamulcem przed nieprawdopodobną pazernością byłoby rzetelne, uczciwe opodatkowanie najbogatszych fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Nagminne łamanie ustawy kominowej pokazuje z jednej strony nienajwyższy poziom moralny i etyczny osób, które te przepisy łamią, a z drugiej strony niemoralność,osób nadzorujących, czyli tej ekipy politycznej i tego rządu.

REKLAMA
Chciałbym powiedzieć też o zjawisku bardzo wygórowanych wynagrodzeń menadżerów w Polsce w ogóle. „Solidarność” od lat, powołując się na dane OECD, pokazuje, że Polska jest światowym rekordzistą, jeśli chodzi o rozwarstwienie płacowe. Wracając na europejskie podwórko, o ile średnia płaca w Polsce jest na poziomie około jednej czwartek średniej europejskiej - a więc jesteśmy daleko w tyle - to polska kadra menadżerska już dawno jest w europejskiej czołówce, a nawet zarabia więcej, niż management w Unii.
Zarządy spółek często tłumaczą związkowcom, że ich zarobki pozostają w tyle ze względu na niższą wydajność pracy. Problem w tym, że ci sami pracownicy, gdy wyjeżdżają za granicę stają się niezwykle wydajni i cenieni przez pracodawców. Okazuje się, że są świetnymi pracownikami. Wyjaśnienie tej sytuacji jest proste - wydajność zależy od technologii, ale równie, albo i jeszcze bardziej od jakości zarządzania i organizacji pracy. Dlatego pozostajemy w tyle - niskie płace to kwestia złego zarządzania i słabej organizacji pracy w Polsce.
Osoby wykonujące uprawnienia właścicielskie, zarządy i Rady Nadzorcze w różnych firmach często przyznają sobie nawzajem kolosalne, wywindowane wynagrodzenia, bijąc rekordy rozwarstwienia płac. To tylko potęguje poczucie niesprawiedliwości i burzy autorytet pracodawców. Mało tego, tę ich niesłychaną pazerność należy łączyć z dyskryminującym wobec pracowników i ich zarobków podejściem.
Podatek liniowy niesprawiedliwy
Na ułomność polskiego systemu składa się kilka elementów, na przykład podatek liniowy dla samozatrudnionych. Stąd m.in. w 2010 roku mieliśmy armię prawie 400 tysięcy ludzi, którzy płacili 19 proc. podatku zarabiając rocznie po 180 tysięcy złotych. Przez to do budżetu nie trafiły miliardy złotych. Podatek liniowy to zachęta do omijania prawa przez fałszywe samozatrudnienie. Dokładnie ten sam problem jest ze ryczałtowymi składkami na ZUS, albo z limitem 2 i pół przeciętnego wynagrodzenia miesięcznie, 30-krotność rocznie. Ten limit powoduje, że od tych bardzo wysokich wynagrodzeń (nawet jeśli są płacone w ramach umowy o pracę, a nie kontraktu) w ogóle nie odprowadza się podatków i składek. Korzystają z tego najlepiej zarabiający, nie dźwigając solidarnie z mniej zarabiającymi wielkiego ciężaru utrzymania ZUSu, czyli wielkiego zobowiązania międzypokoleniowego (płacą nawet 2-3 proc. swojego wynagrodzenia, a nie 19 proc. jak wszyscy).
Skutecznym hamulcem przed tą nieprawdopodobną pazernością byłoby rzetelne, uczciwe opodatkowanie tych pięniedzy składką do ZUSu i podatkiem dochodowym. Dziś by ratować budżet, rząd podnosi wiek emerytalny i obciąża ciężko pracujących, nie dotyka w ogóle sfer, w których są nadużycia. Wysokie zarobki są często zupełnie nieusprawiedliwione rzeczywistym wkładem menadżerów w wyniki firmy i dochód narodowy.
Rozmówcy naTemat Mikołaj Barczentewicz i Jeremi Mordasewicz argumentują konieczność oferowania zarządom wysokich wynagrodzeń tym, że za mniej nikt nie będzie chciał pracować. Równie dobrze można tak powiedzieć na każdym innym stanowisku. Tam, gdzie ci znakomici menadżerowie chcą płacić ludziom pieniądze niewystarczające na utrzymanie rodziny, czasem urągające ich godności.
Ci znakomici polscy menadżerowie prowadzą na polskim rynku pracy gospodarkę rabunkową, gospodarkę bez przyszłości. Dzisiaj nie inwestuje się w ludzi, ucieka się od stałego zatrudnienia, rozprzestrzenia się plaga umów śmieciowych. Ludzie pozbawieni pewności zatrudnienia nie są zainteresowani inwestowaniem w swoje kompetencje i kwalifikacje. Pomimo wielkiego bezrobocia, coraz częściej pojawia się brak wykwalifikowanych pracowników.
Właściciele i nadzór właścicielski w spółkach prywatnych i państwowych (gdzie jest to szczególnie naganne) prowadzą politykę wielkich wynagrodzeń dla kadry menadżerskiej i równocześnie oskarżają o pazerność związki zawodowe i pracowników walczących o podwyżki często głodowych płac. To pazerność menadżerów jest źródłem tego rekordowego rozwarstwienia płacowego w skali europejskiej i światowej. Doświadczenia innych krajów pokazują, że taka sytuacja staje się poważną barierą rozwojową dla całej gospodarki. Polska się latynizuje.