"Niewinny, bo chory". Szaleniec z Sopotu jest niepoczytalny. Według prawa biegli psychiatrzy są nieomylni
"Niewinny, bo chory". Szaleniec z Sopotu jest niepoczytalny. Według prawa biegli psychiatrzy są nieomylni Fot. Rafal Michalowski / Agencja Gazeta

Potrącił 26 osób, ale nie pójdzie do więźnia. Szaleniec z Sopotu, który urządził sobie rajd po molo, leczył się wcześniej psychiatrycznie. Jest niepoczytalny – stwierdzili biegli psychiatrzy. Ich decyzji nie można już podważyć. – Niektórzy są w perfekcyjni w symulowaniu, a prawo jest tak skonstruowane, że biegli są nieomylni – wyjaśnia psychiatra i biegły sądowy Jerzy Pobocha.

REKLAMA
Dwa tygodnie temu na popularny Monciak w Trójmieście wpadł rozpędzony samochód. Ludzie wpadli w panikę. Kierowca wjechał na molo, zawrócił i... rozpędził się wprost w tłum spacerowiczów. Rannych zostaje 26 osób, służby mundurowych nie ma, a kierowca uciekając z miejsca zdarzenia uderza w drzewo. Niewiele brakowało, a zostałby zlinczowany.
Biegli psychiatrzy po zbadaniu sprawy orzekli, że 32-latek jest niepoczytalny. Wcześniej media podawały, że mężczyzna leczył się psychiatrycznie, a w dniu swojej szarży w Sopocie nie przyjął lekarstw. Wykluczono również, aby prowadził auto pod wypływem narkotyków. Decyzja biegłych sprawia, że w społecznym odczuciu sprawca uniknie kary.
Kodeks Karny

Art. 31. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem. § 2. Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary

Boski biegły
Nie jest to naiwne myślenie. Polskie prawo niepoczytalnego uznaje za niewinnego. Psychiatra sądowy Jerzy Pobocha ze Szczecina tłumaczy, że taki jest kontekst prawny: niewinny, bo chory. – W świetle prawa kierowca z Sopotu nie popełnił przestępstwa – stwierdza w rozmowie z naTemat.
Co więcej, jeśli biegli uznali mężczyznę za niepoczytalnego i ich opinię przyjął sąd, to nie można jej zmienić. Nawet jeśli okaże się ona błędna. Absurd? Owszem, i to w świetle prawa. Psychiatra ze Szczecina podkreśla, że przypadki pomyłek zdarzały się w przeszłości. – Władza, jaką mają biegli psychiatrzy, jest przeogromna. Jeśli sąd przyjmie taką opinię, a potem okaże się ona błędna, to nie można jej prawnie zmienić – przekonuje.
Sąd nad biegłymi
Na szczęście sędzia może odrzucić opinię biegłego, bo w końcu to od niego zależy ostateczny wyrok. – W prawie jest taka reguła, że sąd jest najwyższym biegłym. Zatwierdza i analizuje opinię biegłych. Może na tę okoliczność nawet przesłuchać biegłego – tłumaczy Pobocha.
Jeśli sędzia ma wątpliwości co do orzeczenia biegłego – wytyka w nim pewne braki, ma zastrzeżenia w przypadku, gdy np. biegły jest spokrewniony z oskarżonym, to można go wyłączyć z procesu powstępowania.
Dobry aktor do szpitala
Nieomylność biegłych w świetle prawa powoduje, że niepoczytalność może stać się narzędziem przestępców do unikania kar. Gdy pytam mojego rozmówcę o symulantów, którzy udają chorych psychicznie, ten przyznaje, że samo symulowanie nie jest prawnie zakazane.
– Osoba oskarżona o przestępstwo może w ramach obrony dopuszczać się symulacji. Prawo zezwala na to w celu uniknięcia kary – wyjaśnia biegły sądowy.
logo
Fot. screen youtube.com
Dodaje, że symulantów jest sporo. Dlatego, aby to wykluczyć wnioskuje się o sądową obserwację psychiatryczną. Taka osoba jest obserwowana dzień i noc. W opinii Pobochy stałe symulowanie przez ten czas wymaga umiejętności aktorskich i niezwykłej determinacji. Wiele osób robi to w sposób naiwny, ale zdarzają się także ludzie perfekcyjnie do tego przygotowani, którzy mają wiedzę z dziedziny psychologii czy psychiatrii.
– W Szczecinie mieliśmy przypadek, gdzie oskarżony był poddany sądowej obserwacji. Uznano go za niepoczytalnego, ale to była symulacja. Okazało się, że będąc w zakonie krisznowców nauczył się udawać chorego psychicznie – opowiada psychiatra.
W przypadku niepoczytalności sprawa jest jasna – oskarżony unika więzienia. Sąd jednak może – na podstawie art. 31 kodeksu karnego, uznać częściowe ograniczenie poczytalności. Wówczas może być to uznane za okoliczność łagodzącą, ale nie spowoduje, że "zbrodnia" pozostanie bez kary.