
Drogi kierowco, jeżeli to czytasz to znaczy, że mnie nie potrąciłeś i żyję. No dobra, może to i trochę mocne słowa. Jednak bardzo często odnoszę wrażenie, że wchodząc na pasy ryzykuję swoim życiem. Teoretycznie to ja mam pierwszeństwo, ale co z tego, skoro panu i władcy tej drogi się śpieszy.
REKLAMA
Regularnie zdarza mi się, że muszę stać i ponad minutę czekać na to, aż kierowca przepuści mnie na pasach. Serio nawet myślałem o tym, żeby sfilmować każdego, kto tak pędzi i pokazać ich bez skrupułów w sieci. W końcu jawnie łamią prawo, więc taki „list gończy” miałby jakieś uzasadnienie. Według kodeksu drogowego kierowca ma obowiązek pozwolić mi przejść przez pasy. To znaczy, że jeżeli ja próbuję wejść na pasy, to on ma się zatrzymać, a nie przyśpieszać, tak jak często to ma miejsce.
Oczywiście czasami zasadne są argumenty, że pieszy czai się, a kierowca nie wie czy chce on wejść na pasy, czy nie. Pisał nawet o tym Michał Wąsowski, który skarżył się na pieszych. To jednak tylko część rzeczywistości, bo wielokrotnie podczas prób wejścia na jezdnię zostałem obtrąbiony przez wściekłego kierowcę, który odmawiał mi moich praw. Nawet zdarzyło się, że wściekły kierowca wyskoczył próbując „wyjaśnić” mi że nie mam prawa, bo muszę czekać, aż ktoś przepuści. Innym razem kierowca nie tylko trąbił ale i próbował potrącić przechodnia. I to przy świadkach, w centrum Warszawy.
Jak długo mam stać na pasach, bo ktoś chce łamać prawo? Może akurat mi się śpieszy, a może akurat pada deszcz i nie chcę dłużej moknąć? Nieważne, mam pierwszeństwo, więc kierowca nie ma prawa odmawiać mi tego przywileju. Oczywiście mogę zaryzykować życiem i spróbować wejść przed rozpędzonym samochodem, wymuszając na kierowcy gwałtowne hamowanie. Tylko po co? Poza tym to niebezpieczne. Moja koleżanka z podstawówki zginęła przez to, że ktoś jej nie przepuścił na pasach.
Kierowcy, macie samochód, więc macie już zapewniony wyższy komfort podróży niż ja. Nie powinno być dla was problemem to, że ktoś próbuje przejść przez jezdnię.
Poza tym chcę wam przypomnieć o tym, że jeśli się nie zatrzymacie przed pasami, możecie otrzymać nawet 10 punktów karnych. Jeszcze tylko 14 i zabierają wam prawo jazdy. I co wtedy? Będziecie w tej samej skórze co pieszy. Jeśli Boże kogoś potrącicie, to możecie pożegnać się ze swoją wolnością nawet na 10 lat. Wszystko zależy od sędziego.
Polscy kierowcy i tak mają moim zdaniem dobrze. Muszą zatrzymać się wtedy, kiedy pieszy wykaże intencję wejścia na drogę. W większości europejskich krajów kierowca ma obowiązek zatrzymać się w momencie, kiedy pieszy tylko zbliży się do pasów. Nie wspominając już o karach za nieprzestrzeganie zasad ruchu drogowego. W Włoszech zapłacicie od 500 do 2000 złotych za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu. Dużo? To i tak pikuś przy Belgii, gdzie maksymalna kara wynosi ok. 10 tysięcy złotych (dane za „The Economist”).
Rozumiem, każdemu może się śpieszyć i dlatego czasami kierowcy mają problemy z pasami. Wszystko powinno opierać się na wzajemnym zrozumieniu. Kiedy widzę, że na Chmielnej w Warszawie jest korek, staram się przepuszczać część samochodów przez pasy. Rozumiem, że można się frustrować czekając na to, aż piesi przejdą, i że czasami jest nas za dużo. Jednak częściej zdarza się, że stoję długo przed pasami, próbuję przez nie przejść. Dlatego drodzy kierowcy mam do was szczerą prośbę: ustąpcie na pasach. Jestem w stanie przymknąć oko na 1-2 pojazdy, ale na całą kawalkadę ciągnącą się aż po horyzont drogi już nie. I chyba inni piesi też się pod tym podpiszą.
