
W strefie euro trwa słabe ożywienie gospodarcze, zapoczątkowane jeszcze w 2013 roku. Francja, Włochy i... Holandia spowalniają eurozonę w próbach odbudowania dużego wzrostu gospodarczego. Światełkiem w tunelu jest dla krajów posiadających wspólną walutę stabilizacja na rynku pracy i pierwszy od dawna wzrost liczby pracujących.
To właśnie trio Francja-Włochy-Holandia jest odpowiedzialne za niskie PKB w pierwszym kwartale 2014 roku – wzrost PKB wyniósł w tym okresie 0,2 proc. - czytamy w raporcie NBP o koniunkturze międzynarodowej. To mniej, niż oczekiwały instytucje finansowe - prognozy mówiły o wzroście na poziomie 0,4 proc., czyli nawet dwa razy więcej.
Powody spadku dynamiki PKB: wyjątkowo łagodna zima oraz przesunięcia konsumpcji i inwestycji (przede wszystkim środków transportu) związane z podwyżką stawek podatku VAT we Francji i Holandii od stycznia br. W szczególności, za stagnacją PKB we Francji (0,0% kw/kw wobec oczekiwanego 0,1% kw/kw) stał spadek spożycia indywidualnego (pogłębiany przez spadek konsumpcji energii) oraz nakładów brutto na środki trwałe. Łagodna zima wpłynęła także istotnie na dynamikę PKB w krajach, w których sektor energetyczny stanowi istotną część gospodarki, przede wszystkim w Holandii.
Dzięki temu nieco ustabilizował się rynek pracy w eurozonie. W czwartym kwartale 2013 po raz pierwszy od wiosny 2011 odnotowano wzrost liczby pracujących – co prawda, tylko o 0,1 proc., ale warto zaznaczyć, że przy rosnącym bezrobociu we Włoszech. Jak w wielu innych dziedzinach, również i tutaj wyniki strefy do góry ciągną Niemcy – gdzie bezrobocie regularnie spada od kilku lat, co widać na poniższym wykresie. Obecnie utrzymuje się ono na stabilnym poziomie 5,1 proc., co jest najlepszym wynikiem tego kraju od lat '80.
Poprawę sytuacji w strefie euro widać również w nastrojach gospodarczych. Wskaźniki koniunktury w kwietniu 2014, podobnie jak w pierwszym kwartale roku, pokazywały wzrost aktywności gospodarczej w strefie euro. Najlepsza sytuacja pod tym względem jest oczywiście w Niemczech, ale i Hiszpania odnotowała wysokie odczyty wskaźników koniunktury.
To wszystko daje stosunkowo – jak na wciąż trwający kryzys – optymistyczne prognozy na pozostałe miesiące 2014 roku. NBP w raporcie podkreśla, że zarówno Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz walutowy jak i OECD podniosły swoje prognozy odnośnie PKB strefy euro.
Szybsze tempo wzrostu PKB w 2014 i 2015 r. będzie wynikało w istotnym stopniu z przyspieszenia dynamiki popytu wewnętrznego. Stabilizacja, a następnie poprawa sytuacji na rynku pracy przyczyni się do wzrostu liczby osób pracujących oraz dochodu do dyspozycji gospodarstw domowych. Niska presja inflacyjna będzie czynnikiem wspierającym wzrost dochodów do dyspozycji w ujęciu realnym i wzrost spożycia indywidualnego. Korzystnie na kształtowanie się popytu wewnętrznego oddziaływać będzie również planowane spowolnienie zacieśnienia fiskalnego. Wzrost popytu wewnętrznego wynikać będzie również z ożywienia aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw, wspieranej utrzymywaniem się korzystnych nastrojów przedsiębiorców, poprawą perspektyw popytu oraz zmniejszeniem się poziomu niepewności.
Oczywiście to tylko jedna strona medalu – bo wewnątrz strefy euro występują też czynniki mogące skutecznie hamować wzrost PKB. Francja i Włochy to broń obosieczna – jeśli nie zreformują swoich gospodarek, mogą jeszcze mocniej ciągnąć w dół eurozonę. Istotny też będzie raport Europejskiego Banku Centralnego o niepewności w sektorze bankowym – jego wyniki mogą rzutować na całą gospodarkę strefy euro, zarówno negatywnie jak i pozytywnie.
