
Janusz Korwin-Mikke podkreśla, że jego partia dąży do „poszanowania własności prywatnej, obywateli i owoców ich pracy”. Tymczasem sam opublikował na swojej stronie internetowej teksty blogera naTemat Tomasza Urbasia, choć nie posiadał na to zgody autora. – Korwin-Mikke nie stosuje są do głoszonych przez siebie zasad – zauważył Urbaś.
W miniony poniedziałek Tomasz Urbaś napisał na swoim blogu w naTemat o „Programowej nędzy Korwin-Mikkego”. 6 sierpnia jego tekst pojawił się na stronie Janusza Korwin-Mikkego. Opublikowano tam także wpis Urbasia, jaki ukazał się na łamach portalu mPolska24.pl. Obydwa teksty wykorzystano bez zgody autora.
Pod przedrukowanymi wpisami Urbasia poinformowano tylko, że Korwin-Mikke spotka się z nim w programie „Tak czy nie” (Polsat News) oraz w późniejszym terminie odpowie na sformułowane przez niego twierdzenia. Pod informacjami opublikowano jeszcze reklamę koszulki, którą kupić można w pewnym sklepie internetowym.
W programie „Tak czy nie”, który wyemitowano 7 sierpnia, Urbaś zaznaczył, że nie jest człowiekiem konfliktowym i wybacza Korwin-Mikkemu dokonaną przez niego "kradzież własności intelektualnej".
Korwin-Mikke: Ja panu robię przyjemność Odpowiadając Urbasiowi, prezes Kongresu Nowej Prawicy powiedział, że wyświadczył mu przysługę.
– Pan tego nie sprzedaje w książce, tylko pan to zamieścił w internecie. Po to, żeby ludzie to czytali. Ja panu to ułatwiam, dałem linka do pańskich artykułów. Ja panu robię przyjemność, że z pańskimi tezami zapoznają się również moi zwolennicy. (…). Gdyby pan chciał na tym zarobić, pan by to sprzedał w książce – powiedział Korwin-Mikke.
