Czy przeciętnego singla stać na własne mieszkanie?
Czy przeciętnego singla stać na własne mieszkanie? Fot. Anna Kraśko / AG

Własne lokum to dla większości Polaków ważna sprawa. Daje poczucie bezpieczeństwa oraz tego, że coś się w życiu osiągnęło. Jest tak samo istotne dla osób, które mają rodziny jak i singli. Postanowiliśmy sprawdzić, czy osobie samotnej łatwo jest kupić mieszkanie w dużym mieście?

REKLAMA
Na początku trzeba zaznaczyć, że poczyniliśmy kilka założeń, starając się nakreślić portret mniej bądź bardziej przeciętnego wielkomiejskiego singla koło trzydziestki. Uznaliśmy, że taka osoba pracuje w korporacji lub innej firmie i jest tam zatrudniona na umowę o pracę. Zarabia ok. 4 tys. miesięcznie netto. Nie zaoszczędziła jednak na wkład własny, który jest na mocy unijnego prawa wymagany przy staraniu się o kredyt na zakup mieszkania. Czy może zatem marzyć o własnym M?
Wiarygodny dla banku, ale musi mieć wkład własny
Zacznijmy od tego, że osoba o takich dochodach i statusie rodzinnym jest jak najbardziej wiarygodna dla banków, czyli może starać się o kredyt. Każdy bank ma swoje własne metody oceniania ryzyka przy udzielaniu kredytu hipotecznego, ale można się spodziewać, że singiel zatrudniony na umowę o pracę na czas nieokreślony to wiarygodny klient.
– Biorąc pod uwagę poziom zarobków takiej osoby można zakładać, że uzyska kredyt o wartości 300 tys. złotych. Taka suma spokojnie wystarczy na zakup małego dwupokojowego mieszkania w Warszawie lub nieco większego mieszkania w innym mieście – uważa Marcin Krasoń, analityk firmy Home Broker.
Zaznacza jednak, że sama zdolność kredytowa nie wystarczy do uzyskania kredytu. Trzeba jeszcze mieć wkład własny. Bez niego bank nie udzieli kredytu, ponieważ tak nakazują mu obowiązujące przepisy. Skąd zatem wziąć wkład własny, kiedy nie ma się odpowiednich oszczędności.
– Zawsze można pożyczyć te pieniądze od rodziny czy znajomych. Można też starać się o państwową dopłatę w ramach programu Mieszkanie dla Młodych - mówi Krasoń. Można też odłożyć na wkład własny samodzielnie, lecz wtedy, aby zdobyć 5-proc. wartości mieszkania wycenianego na 300 tys. trzeba byłoby odkładać 500 zł co miesiąc przez dwa i pół roku. Natomiast jeśli ktoś chciałby wziąć kredyt konsumpcyjny, który posłużyłby na sfinansowanie wkładu, musi pamiętać o tym, że sam sobie w ten sposób obniża zdolność kredytową, z punktu widzenia banku udzielającego kredytu hipotecznego.
logo
Fot. shutterstock.com
Mieszkanie dla Młodych
Trzeba się jednak liczyć z tym, że rządowy program ma pewne ograniczenia, zarówno jeśli chodzi o to, kto może się starać o państwową pomoc, jak i o dobór mieszkań.
Po pierwsze, o dopłatę w ramach programu Mieszkanie dla Młodych mogą się ubiegać wyłącznie osoby, które nigdy nie posiadały, ani obecnie nie posiadają nieruchomości. Po drugie, muszą mieć mniej niż 35 lat. Po trzecie, dopłata dotyczy tylko mieszkań z rynku pierwotnego, co oznacza, że nie dostanie się pomocy na zakup używanego lokalu. Po czwarte, dofinansowanie można uzyskać tylko na zakup mieszkania o powierzchni nie przekraczającej 75 mkw., oraz którego cena za mkw. nie przekracza określonej dla danego miasta kwoty.
W praktyce oznacza to, że w Warszawie w ramach tego programu można kupić mieszkanie, którego cena za mkw. nie przekracza 6127 zł. Jeśli ktoś chce kupić mieszkanie na Mokotowie czy w innej atrakcyjnej dzielnicy, to nie ma na to właściwie szans.
– Najwięcej mieszkań, które można kupić z rządową dopłatą znajduje się na Białołęce. Za 300 tys. zł można tam spokojnie kupić 50-metrowe mieszkanie – zaznacza Marcin Krasoń.
Jakie mieszkanie kupić?
Wybór mieszkania zawsze zależy od preferencji kupującego. Jeśli mowa singlach, to niektórym zapewne wystarczy kawalerka. Inne samotne osoby mogą potrzebować większych powierzchni lub zakładać, że z czasem stworzą rodzinę i wtedy raczej będą szukały czegoś większego.
Jak radzi Marcin Krasoń, nie warto wykorzystywać do cna swojej zdolności kredytowej i nie zaciągać kredytu na mieszkanie o maksymalnej możliwej powierzchni. Jeśli ktoś ma pieniądze na zakup 50-metrowego mieszkania to może się zastanowić, czy nie wystarczy mu 40 mkw.? – Warto zachować sobie bufor bezpieczeństwa – radzi Krasoń.
Dotyczy to zarówno mieszkań nowych jak i z rynku wtórnego. To, że nas na coś stać nie zawsze musi się równać z tym, że warto to kupić.