
Janusz Korwin-Mikke był krytykowany za wywiad udzielony „Głosowi Rosji”, kremlowskiemu radiu nadającemu w Polsce. Choć prezes KNP nie przejmuje się tym, co media o nim piszą, tym razem uznał za stosowne wytłumaczyć się z wzięcia udziału putinowskiej propagandzie.
REKLAMA
– Udzieliłem wywiadu „Głosowi Rosji” - myśląc, że to wywiad dla radia nadającego dla Rosjan. Tymczasem było to radio rosyjskie nadające na Polskę – tłumaczy się Korwin-Mikke. To linia argumentacji podobna do tej, którą lider KNP prezentował po założeniu rosyjskojęzycznego fan page’a na Facebooku. Wtedy przekonywał, że chce szkodzić Putinowi głosząc wolnościowe poglądy w Rosji.
„Krul”, już po wywiadzie udzielonym „Głosowi Rosji” zadał sobie trud sprawdzenia, z kim rozmawiał. – Zmuszony jestem przyznać, że warszawska propaganda jest jednak na znacznie wyższym poziomie – pisze na Facebooku. – Sztywniactwo. Jakbym czytał teksty PRL-owskie. Niby nic nie przekręcili – ale to wszystko takie jakieś... Nie oddaje ducha – wyjaśnia swoje zarzuty.
W dalszej części wpisu Korwin-Mikke raczył się też pochylić nad tekstem z naTemat, relacjonujący jego występ w rosyjskim radiu. – Ale to wszystko sztywne, prymitywne... Widać, że kłamią za pieniądze. Żenada – pisze Korwin-Mikke.
