Steven Seagal wziął udział w show zorganizowanym na Krymie dla separatystów działających na Ukrainie.
Steven Seagal wziął udział w show zorganizowanym na Krymie dla separatystów działających na Ukrainie. Fot. Featureflash / Shutterstock.com

Cóż Rosjanom po takich przyjaciołach jak stale zabiegający o względy Kremla Janusz Korwin-Mikke, gdy Władimir Putin w prowadzeniu swojej propagandy może liczyć na znacznie lepiej rozpoznawalnych na świecie przyjaciół. Ostatnimi czasy znowu pomóc postanowił Rosjanom popularny amerykański aktor Steven Seagal.

REKLAMA
Seagala trudno już zobaczyć na ekranach kin, bo na artystycznej emeryturze częściej poświęca się swojej drugiej pasji, czyli muzyce bluesowej. W sobotę koncert jego kapeli zorganizowano na okupowanym przez Federację Rosyjską Krymie, gdzie doroczna impreza motocyklowa została tym razem zamieniona w gigantyczne propagandowe show.
Setki tysięcy zebranych w Sewastopolu widzów i miliony Rosjan przed telewizorami z okazji motoryzacyjnego święta oglądało widowisko w stylu otwarcia igrzysk olimpijskich opowiadające o rzekomych faszystach z Ukrainy, z którymi walczą bohaterscy żołnierze rosyjscy.

Gdy impreza już się rozkręciła, wojenną atmosferę nieco rozluźnił blues w wykonaniu Stevena Seagala. Ten nie pozwolił sobie na występ na innym tle, niż flag Rosji i nieistniejącej Donieckiej Republiki Ludowej, pod którą walczą inspirowani i zbrojeni przez Rosję separatyści na wschodzie Ukrainy.
Jak donosi rosyjska agencja informacyjna RIA Novosti, gwiazdor hollywoodzkich filmów akcji powiedział rosyjskim dziennikarzom, że zdecydował się na wsparcie show zorganizowanego na okupowanym Krymie, ponieważ chce jednoczyć ludzi swoją muzyką.
O możliwość zagrania na Krymie Steven Seagal zabiegał jednak już zimą, gdy jako jeden z niewielu artystów pochodzących z demokratycznych państw poparł agresję Rosjan na terytorium Ukrainy. - Władimir Putin to jeden z najwspanialszych żyjących przywódców - przekonywał już wówczas.
Źródło: TheGuardian.com