
Kamil Bazelak nie ma imponującego rekordu walk w ringu MMA. Wygrał zaledwie jedną walkę, przegrał trzy. Jednak wystarczyło, że zaczął głosić hasła o zamachu w Smoleńsku, by część prawicowych mediów uznały go za autorytet polityczny.
REKLAMA
„Vanderlei”, jak zwie siebie Bazelak na część brazylijskiego mistrza mieszanych sztuk walki, nagle stał się gwiazdą prawicy. Dlaczego? Czy to z tego powodu, że wierzy to, że w Smoleńsku doszło do zamachu na Lecha Kaczyńskiego. O utytułowanym strongmenie i zawodniku MMA, który stał się ulubieńcem prawicowych mediów pisze Onet.
Bazelak, jak widać po rekordzie walk na ringu, nie zawsze potrafi wyprowadzić prostego ciosu, to na swoim blogu uderza z niezwykłą mocą. Tam pisał o tym, że rosyjskie służby zabiły prezydenta Kaczyńskiego na rozkaz Putina. A także sugerował, że Donald Tusk doskonale wiedział o tym, że doszło do zamachu.
Były strongman o Antoni Macierewiczu mówi: „Wbrew niektórym opiniom nie uważam go za oszołoma”. Natomiast premier jest antypolski i antychrześcijański. Do tego obóz rządowy promuje w postaci gender aberrację seksualną i pedofilię. Dla zawodnika MMA, który nawrócił się 8 lat temu i twierdzi, że jest radykalnym konserwatystą, lewica z kolei zajmuje się wychowywaniem „legionów zboczeńców”.
Co ciekawe, Bazelak nie ma jasno określonej partii politycznej, którą by wspierał, choć najbliżej mu do PiS-u. Równocześnie dodaje, że wspiera także Ruch Narodowy i Polskę Razem Jarosława Gowina. Zdaniem byłego strongmana prawica powinna się zjednoczyć, dlatego wszystkie opcje powinny iść razem. Zawodnik MMA choć często jest cytowany przez prawicowe media sam dodaje, że jako czynny sportowiec nie chce jeszcze rozpocząć kariery politycznej. Choć nie wyklucza, że spróbuje pójść drogą Tomasza Adamka, który jako aktywny bokser startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
źródło: Onet
