
Zastanawialiście się nad tym, jak wyglądałoby życie, gdybyście do swoich firm trafili nie po studiach, ale po świetnie zdanej maturze? Starsze pokolenia raczej się o tym nie przekonają, ale przed młodszymi wszystko jeszcze możliwe. Korporacje wyciągają ręce po nowych pracowników już po egzaminie dojrzałości. – Nie idź na studia, my cię wszystkiego nauczymy –przekonują.
Szybki rzut oka na oferty pracy w polskich korporacjach pokazuje jednak, że bez dyplomu ani rusz. Studenci mogą jedynie myśleć o stażu, który z czasem może (ale nie musi) zamienić się w umowę o pracę.
To może nie są zmasowane akcje, ale w pewnych szkołach informujemy jak wygląda praca w PwC. Chcemy, by uczniowie już na tym etapie dostali wszelkie potrzebne informacje, gdyż część licealistów wybiera kierunek studiów z myślą o przyszłej pracy. Mimo wszystko są to raczej skromne działania, gdyż naszym głównym celem pozostają studenci. Od kilku lat z powodzeniem realizujemy program płatnych praktyk dla studentów pierwszych lat studiów. Blisko 30 osób zatrudniliśmy na praktyki.
Jednak wyjątki od reguł się zdarzają. Tak było w przypadku Doroty, która już 6 lat temu pracowała jako asystentka w dziale audytu jednej z wielkich korporacji.
– Mamy teraz takie czasy, że korporacje coraz częściej narzekają na absolwentów, więc może lepiej, że sami sobie wykształcą kadry – mówi nam etyk Paweł Łuków. – W końcu na wielu stanowiskach tak naprawdę studia nie są potrzebne. Wystarczy, że ktoś jest odpowiednio wyszkolony w liceum bądź technikum ekonomicznym. To nie byłby głupi ruch, gdyby duże korporacje zatrudniały już maturzystów – uważa Łuków.
Jacek Gadzinowski, który sam porzucił pracę w korporacji, uważa, że zatrudnianie osób świeżo po maturze za świetny ruch. – To decyzja, która jest korzystna dla firm. Pracownik jest bardziej ukierunkowany na pracę, ma mniej naleciałości, które nabył na stażach i praktykach w innych firmach. Oczywiście to bardzo wcześnie, by o czymś takim można było mówić w Polsce, bo częściej zatrudnianie młodych kojarzy się z wyzyskiem. Jednak już teraz w wielu dziedzinach brakuje ludzi na pewnych stanowiskach – mówi nam Gadzinowski. Te kilka lat "zaoszczędzone" dzięki studiom może być rozwiązaniem.
