Za granicą wielkie korporacje zamiast na zdolnych studentów stawiają na utalentowanych maturzystów. Czy taka jest przyszłość polskich korpo?
Za granicą wielkie korporacje zamiast na zdolnych studentów stawiają na utalentowanych maturzystów. Czy taka jest przyszłość polskich korpo? Fot: Shutterstock.com

Zastanawialiście się nad tym, jak wyglądałoby życie, gdybyście do swoich firm trafili nie po studiach, ale po świetnie zdanej maturze? Starsze pokolenia raczej się o tym nie przekonają, ale przed młodszymi wszystko jeszcze możliwe. Korporacje wyciągają ręce po nowych pracowników już po egzaminie dojrzałości. – Nie idź na studia, my cię wszystkiego nauczymy –przekonują.

REKLAMA
Od jakiegoś czasu na Zachodzie duże korporacje przestały rozglądać się desperacko za najlepszymi absolwentami. Zamiast tego sami ich tworzą. W Wielkiej Brytanii najpopularniejsze firmy, takie jak PwC, Deloitte czy EY, wysyłają oferty już do maturzystów (A-levels). Dalsza współpraca zależy od wyników tamtejszej matury. Jeśli spełniają wymogi szefów firm, to abiturienci co prawda nie otrzymają legitymacji studenckiej, ale za to już w wieku 18 lat na start będą mieli atrakcyjną pensję i ciekawą ścieżkę rozwoju.
Na Zachodzie abiturienci już pracują w "korpo"
Szybki rzut oka na oferty pracy w polskich korporacjach pokazuje jednak, że bez dyplomu ani rusz. Studenci mogą jedynie myśleć o stażu, który z czasem może (ale nie musi) zamienić się w umowę o pracę.
– Nasz rynek nie wygląda jeszcze tak, jak w Wielkiej Brytanii, ale rzeczywiście zdarza się, że pojawiamy się w liceach, żeby opowiedzieć o pracy i możliwościach kariery w PwC– mówi nam Ewa Zmysłowska z działu HR PwC.
Ewa Zmysłowska

To może nie są zmasowane akcje, ale w pewnych szkołach informujemy jak wygląda praca w PwC. Chcemy, by uczniowie już na tym etapie dostali wszelkie potrzebne informacje, gdyż część licealistów wybiera kierunek studiów z myślą o przyszłej pracy. Mimo wszystko są to raczej skromne działania, gdyż naszym głównym celem pozostają studenci. Od kilku lat z powodzeniem realizujemy program płatnych praktyk dla studentów pierwszych lat studiów. Blisko 30 osób zatrudniliśmy na praktyki.

A co będzie dalej? – Otoczenie biznesowe się zmienia, a my wraz z nim – kwituje enigmatycznie nasza rozmówczyni.
Zdarza się jednak, że korporacje zatrudniają osoby bezpośrednio po maturze. Jednak – jak zdradza nam Krzysztof Kwiecień dyrektor HR w Deloitte – są to osoby na stanowiska administracyjno-techniczne. – Jeśli chodzi o ścieżki merytoryczne, jak chociażby audyt, to wymagamy przynajmniej licencjatu. Samo ukończenie liceum jeszcze nie wystarczy do tego, by znaleźć zatrudnienie w naszej firmie na tym poziomie – mówi nam Kwiecień.
Wyjątek potwierdzający regułę
Jednak wyjątki od reguł się zdarzają. Tak było w przypadku Doroty, która już 6 lat temu pracowała jako asystentka w dziale audytu jednej z wielkich korporacji.
– To nie był pełnowymiarowy etat, bo plan był dopasowany do grafiku na studiach. Jednak rzeczywiście tam pracowałam i to nie miało charakteru praktyk. Żeby się dostać postanowiłam zdać ich wewnętrzny egzamin i udało mi się to najlepiej ze wszystkich kandydatów. Ktoś uznał, że warto mnie zatrzymać mimo nieskończonych studiów. Sytuacja tak nie spodobała się jednemu chłopakowi, który wygrał konkurs na staż, że zrezygnował, gdy dowiedział się, że zatrudniono tu osobę bez dyplomu – opowiada nasza rozmówczyni.
Takie sytuacje można policzyć jednak na palcach jednej ręki. A i tak pewnie ich zostanie. Krzysztof Kwiecień sam uważa, że to się może w przyszłości zmienić. – To kwestia czasu. Na razie można powiedzieć, że jest inny poziom dojrzałości wśród osób po maturze i tych po studiach wyższych, dlatego jeszcze nie rozważamy tej opcji. Kto wie, może kiedyś to się zmieni. Z czasem będziemy otwierali się na różne kreatywne rozwiązania, które będą odpowiedzią na nasze problemy – ocenia dyrektor HR w Deloitte.
Korporacje mają problemy z absolwentami
– Mamy teraz takie czasy, że korporacje coraz częściej narzekają na absolwentów, więc może lepiej, że sami sobie wykształcą kadry – mówi nam etyk Paweł Łuków. – W końcu na wielu stanowiskach tak naprawdę studia nie są potrzebne. Wystarczy, że ktoś jest odpowiednio wyszkolony w liceum bądź technikum ekonomicznym. To nie byłby głupi ruch, gdyby duże korporacje zatrudniały już maturzystów – uważa Łuków.
Nasz rozmówca uważa, że powinno „odmagistrzyć się” nie tylko korporacje. Prof. Łuków przyznał, że jest wiele stanowisk, gdzie wymaga się wyższego wykształcenia, a praca tego nie wymaga. Zwłaszcza w urzędach. – Prawda jest taka, że w całej Europie ludzie niepotrzebnie dążyli do produkcji magistrów. To nie ma sensu. Zresztą pytanie, czy ludzie na studiach rzeczywiście się kształcą i są odpowiednio wyedukowani? Mniej osób przeczyta w roku książkę niż ma wyższe wykształcenie, to chyba świadczy, że studia niewiele dały. Może dlatego lepiej pójść za przykładem Zachodu i niech firmy od razu szkolą pracowników – mówi nam Łuków.

Jacek Gadzinowski
, który sam porzucił pracę w korporacji, uważa, że zatrudnianie osób świeżo po maturze za świetny ruch. – To decyzja, która jest korzystna dla firm. Pracownik jest bardziej ukierunkowany na pracę, ma mniej naleciałości, które nabył na stażach i praktykach w innych firmach. Oczywiście to bardzo wcześnie, by o czymś takim można było mówić w Polsce, bo częściej zatrudnianie młodych kojarzy się z wyzyskiem. Jednak już teraz w wielu dziedzinach brakuje ludzi na pewnych stanowiskach – mówi nam Gadzinowski. Te kilka lat "zaoszczędzone" dzięki studiom może być rozwiązaniem.