
Studio 81.WAW.PL jest prowadzone przez parę architektów z otwartymi głowami i oryginalnymi pomysłami. W tej chwili zajmują się przede wszystkim projektowaniem domów jednorodzinnych, ale nie tylko. Zaprojektowali także, niedawno oddaną do użytku nowoczesną szkołę w Mysiadle i niewielkie osiedle bliźniaków. O ich ambicjach, architektonicznych marzeniach i początkach w branży rozmawialiśmy w upalne popołudnie, w studiu na warszawskim Mokotowie.
REKLAMA
„Młodzi architekci ze studia 81.WAW.PL”. Ciągnie się za Wami ta młodość, a przecież czas płynie. To pomaga, czy przeszkadza?
Ania: Na początku bardzo przeszkadzało. Zdarzało się czasem, że klienci uciekali, pomimo tego, że projekt był wygrany. Na szczęście już nabraliśmy trochę doświadczenia, mamy więcej realizacji i samo portfolio budzi zaufanie.
Rafał: No i może już wyglądamy trochę na starszych. Jeszcze trzy lata temu pytali nas czy w ogóle skończyliśmy studia. Teraz nauczyliśmy się przed spotkaniami zapuszczać „brody”.
Zaczęliście w 2010?
Rafał:Oficjalnie w 2010, a nieoficjalnie już coś pomału działaliśmy w 2009 roku. A żeby było śmiesznie to wszystko zaczęło się od łóżka! Dokładniej - wspólnego zwycięskiego projektu łóżka.
Ania: Na początku największym problemem były spotkania. Kiedy wchodziliśmy do pokoju, widać było konsternację. Nawet jeżeli projekt był wygrany, to ludzie często rezygnowali, bo nie mieliśmy realizacji. Doświadczenie zbieraliśmy pracując razem z innymi architektami, nie chcieliśmy się więc podpierać realizacjami które nie były w pełni nasze własne. Na szczęście trafili się też klienci, którzy zdecydowali się nam zaufać i powoli powiększaliśmy portfolio realizacji.
Rafał: Może też nauczyliśmy się inaczej prowadzić spotkania. Nabraliśmy doświadczenia i prowadziliśmy to wszystko bardziej profesjonalnie. Pomału na klientów pojawiało się więcej. Przestali trafiać do nas z przypadku, tylko przychodzili wiedząc czego mogą się spodziewać. To był przełom.
Czego mogą się spodziewać u was klienci?
Rafał: Do każdego klienta i projektu podchodzimy indywidualnie. Dlatego nie robimy sztampy, każdy dom jest inny, nie ma bryłki na bryłce. To może intrygować.
Ania: Tak, zawsze jest jakaś unikalna idea, która zresztą nie bierze się znikąd. Bierzemy pod uwagę okolicę, działkę, warunki zabudowy. Ostatnio przyszła klientka, która chce mieć duże nadwieszenie nad garażem, ale nie ma dużo miejsca na działce. Z tego ograniczenia się zrobił punkt wyjścia i powstało wiele ciekawych rozwiązań.
Ograniczenia pobudzają kreatywność.
Rafał: Ograniczenie daje pomysł. Potrzebny jest punkt zaczepienia. Też niedawno robiliśmy projekt na działce, która miała 10 hektarów.
Ania: Mogliśmy szaleć. I trafiła się skarpa, co było bardzo inspirujące. Zaszaleliśmy trochę z projektem, wkopaliśmy się w ziemie, zaplanowaliśmy nadwis. Naprawdę rzadko się zdarza taka możliwość. Jednak projekt był naprawdę odważny i klient się na początku się nie zdecydował. Zrobiliśmy więc bardziej zachowawczą bryłę, zdobyliśmy pozwolenie na budowę i już wszystko miało ruszać, aż tu nagle – zmiana wiatru! Klient zdecydował się wrócić do pierwszego pomysłu. Byliśmy bardzo zaskoczeni i w sumie do tej pory nie wiemy skąd ta zmiana, ale cieszymy się z tej odważnej zmiany i właśnie jesteśmy w trakcie realizacji projektu.
Rafał: To też jest tak chyba, że ci ludzie, którzy szukają takich domów nowoczesnych, jak my projektujemy, już zwykle napatrzyli się na realizacje z zagranicy, które można oglądać na portalach architektonicznych. Poszerzyły im się horyzonty i dopuszczają coraz więcej ciekawych możliwości.
Ania: Ale zdarzają się też klienci mało opatrzeni. Wtedy nie wystarczy pokazać wizualizację Potrzebne jest zdjęcie w miarę podobnego budynku lub podobnego rozwiązania, żeby uświadomić klientowi, że pewne rozwiązana są możliwe. Wchodząc w relacje z klientem i my i oni muszą uzbroić się w dużo cierpliwości.
Nie jest wcale łatwo komunikować wizję i dobrze ją przekazać!
Ania: To prawda. Ale teraz jest bardzo dobry moment, bo klienci są w naszym wieku, albo trochę starsi, już dobrze wiedzą czego chcą, są zmęczeni tą nudną, polską architekturą.
Ta polska architektura stwarza spore możliwości. Powiedzmy taki klasyczny, „sześcian polski” z lat 70. Wystarczy zmienić trochę układ okien, i już tworzy się sympatyczna bryła.
Rafał: Niektórzy negują tę kostkę, a ja wolę kostkę od takich projektów rodem z Muratora.
Dworek polski z żółtą elewacją!
Ania: No właśnie! Ciągle ten żółty. Boimy się szarego, bo mamy szarą pogodę. Ale kolorowe elewacje nic na to nie poradzą!
Rafał: Czytałem kiedyś, że żółty to był kolor narzucony urzędowo w Polsce jeszcze przez carat. Chyba nam zostało. Kojarzycie biurowiec Fokus, zaprojektowany przez pracownię Kuryłowicza? Podobno sporo czasu zajęło przekonanie inwestorów, że budynek powinien mieć ciemną elewację. W końcu powstał zgodnie z koncepcją i przyszła recesja. Wszędzie przestrzenie biurowe do wynajęcia, ceny lecą na łeb na szyję... A Fokus wyprzedany na pniu. Trzeba wierzyć w swoje!
W co wierzycie w takim razie?
Rafał: Teoretycznie w ideały. Że nam się uda i będziemy mogli dalej robić fajne rzeczy. I że będzie tylko coraz łatwiej.
Ania: Zależy nam na tym, żeby się nie sprzedać, żeby nie było takiej sytuacji, że musimy przysłowiową biedronkę zrobić. Chcemy prowadzić to studio zgodnie z własnym poczuciem estetyki i nigdy nie wstydzić się własnego projektu. To też dla nas myślę ważne, żeby pojawiały się głosy uznania w środowisku.
Rafał: Na razie to się udaje, jesteśmy zadowoleni ze swoich projektów i słyszymy raczej dobre opinie. To prawda, że po studiach życie weryfikuje pewne wyobrażenia, ale trzeba trochę konsekwencji, uporu i cierpliwości. Wiadomo, czasem jest ciężko, chleb i sucha woda, ale jak ten etap się przeskoczy to będzie dobrze. Nam zastrzyk gotówki zapewniają projektowane meble.
To śmieszne, bo zrobiliśmy coś dla siebie, na co okazało się jest spory rynek. Nasze pierwsze łóżko, od którego wszystko się zaczęło jest składane ze sklejki. Powstaje w chwilę. A na dom czeka się czasami dwa, trzy lata. Bywa, że jesteśmy zmęczeni jednym projektem.
No, ale jak już powstaje ten dom...
Ania: O tak, to powstawanie jest takie niesamowite! Pomysł, rysunki, szkice i szkice. Obserwowanie jak coś, co urodziło się w głowie powstaje w rzeczywistości jest fantastyczne
Rafał: W architekturze pozytywne jest wszystko. Coś wymyślasz i to się staje. Niby niewdzięczny zawód, ale jaki fajny! Pracując w ten sposób, można poniekąd realizować swoje marzenia. To naprawdę cieszy.
Ania: Też to, że klient przychodzi do nas i powierza nam swoje pieniądze. My proponujemy coś według własnego poczucia estetyki, a on realizuje to dla siebie. Jako miejsce do życia.
Architektura jest bardzo dobrym rodzajem sztuki.
Rafał: No bo to sztuka użytkowa!
Jakie macie marzenia?
Ania: Chcielibyśmy może kiedyś coś zaprojektować „za swoje”. Od początku do końca. Na przykład całe osiedle! Meble zrobiliśmy dla siebie i nagle okazało się, że ludzie chcą je kupować. Myślę, że to samo mogłoby zadziałać, gdybyśmy zaprojektowali takie swoje wymarzone osiedle.
Czyli deweloperka?
Rafał: Tylko nie w tym złym znaczeniu. Chodziłoby, żeby to zrobić naprawdę fajnie, a nie po prostu jak najtaniej, jak to często bywa.
Ania: Jakiś czas temu projektowaliśmy małe osiedle bliźniaków dla jednego dewelopera. To była fajna współpraca, bardzo konkretny klient i sporo swobody mimo tego. Za projektem stali młodzi ludzie, oczywiście budżet nie był jakiś bajoński, ale wyszło bardzo przyzwoicie.
Na czym się teraz skupiacie?
Rafał: Oddaliśmy właśnie te bliźniaki czekamy aż rozpocznie się budowa. Pracujemy nad jeszcze pięcioma projektami jednorodzinnymi. W ogóle dość ciężko wskoczyć w jakiś temat dalej, kiedy na stronie ma się przede wszystkim domy. Mamy nadzieję, że jak pojawi się tam realizacja osiedla, to będziemy mieli więcej możliwości.
Brakuje jakichś narzędzi, które mogłyby ułatwić pracę architekta?
Rafał: Mi się marzy takie narzędzie, które dawałoby możliwość rzeźbienia w cyfrowej makiecie.
Ania: W sketch-upie nie do końca można wszystko zrobić, kupowanie dodatkowych programów, uczenie się ich i szkolenie pracowników – kosztuje i trwa. Było by świetnie, gdybyśmy mogli na tym stole, manipulować prezentacją 3D, jakąś makietą. To by było fantastyczne, móc zrobić takie szkic. I z tego szkicu same się robią rysunki i wszystko gotowe. Marzenie
Jestem pewna, że już w sumie jest taka technologia, tylko jeszcze nikt nie pomyślał o takim zastosowaniu.
Ania: No tak, teraz już w sumie zaczęły powstawać już domy drukowane wielką drukarką 3D, więc wszystko będzie do tego dążyć.
Czy to nie jest niedorzeczne, że mamy niesamowite cyfrowe technologie, a domy ciągle budujemy za pomocą deski i młotka?
Rafał: Tak, mamy telefony, samochody, ciągły rozwój. A w budownictwie – pustak. Nic się nie zmienia.
Kobieta: Bywa, że trudno znaleźć wykonawce który podejmie się naszego projektu. Któryś z klientów miał z tym straszny problem, aż w końcu trafił na budowlańca, który specjalizował się w budowaniu kościołów. Jak się teraz nad tym zastanawiam to to naprawdę strasznie archaiczne, że musimy chodzić, mierzyć po osiach czy budynek się zgadza z tym co było na projekcie. Trzeba mieć dużo zaufania do wykonawcy, że dobrze zrozumiał wszystkie rysunki.
Rafał: Coś się musi zmienić.
No i są dwa fronty, domy z gliny i słomy, albo futurystyczne, szklane domy energetycznie pozytywne.
Ania: To jest fajne, kiedy coś jest naturalne, kiedy na fundamencie ze starej stodoły powstanie dom zbudowany taką tradycyjną techniką. Ale jak budujemy coś zupełnie nowego, od zera to nie rozumiem takiego udawania. Nie ma co już robić dworków jak z XVIII wieku.
Rafał: Widzieliśmy w Brnie Willę Tugendhatów. Niesamowicie to wyglądało, zestawienie tradycyjnych domków i to. Zupełnie inny świat. Ten budynek był super wtedy i jest super aktualnie. Chyba w tej chwili nie ma takiej architektury.
Ania: Może Zaha Hadid będzie kiedyś takim Miesem.
Zaha robi bardzo agresywne formy, ale podoba mi się, że są takie organiczne. To jest szczególnie ciekawe, kiedy budynek można połączyć z naturą, z otoczeniem.
Ania: Dokładnie!
Macie WAW w nazwie, powiedzcie więc – co byście chcieli zmienić w Warszawie?
Rafał: Chciałabym żeby w jakiś sprytny, subtelny sposób, miejskie formy nawiązywały do Warszawy. Taka personalizacja lokalna.
Ania: Reklamy usunąć. Wszystkie. Koniec z billboardami! I wielki port nad Wisłą, z barkami. Takie miasteczko na wodzie, knajpki, kluby galerie.
Rafał: Na Pradze nich zostanie tak dziko jak jest, tylko dorzućmy tam hamaki i leżaki.
Ja bym chciała, żeby przystanki ZTM były obrośnięte pnącą zielenią i żebyśmy rozpoznali potencjał letniskowy niektórych dzielnic, zamiast wszędzie budować bloki.
Rafał: Siekierki takie są. To się chyba poprawnie nazywa Mokotów Wiślany
Ania: Tam są plaże do których żeby się dostać trzeba przedrzeć się przez krzaki, ale miejsca niesamowite, bo mamy i dziko i panoramę na miasto. Jesteś w dziczy i jesteś w centrum. Pytanie jak takie miejsca zakonserwować.
Ania: Tam są plaże do których żeby się dostać trzeba przedrzeć się przez krzaki, ale miejsca niesamowite, bo mamy i dziko i panoramę na miasto. Jesteś w dziczy i jesteś w centrum. Pytanie jak takie miejsca zakonserwować.
Za bardzo się przywiązujemy w Warszawie do historii. Miasto to cmentarz, wszystkie place są poświęcone umarłym bohaterom, to strasznie ciężkie. Turysta który nie interesuje się historią nie przyjedzie do Warszawy.
Rafał: Mnie zastanawia czemu, skoro miasto trzeba było całkowicie odbudować nie staraliśmy się tego zrobić jak najbardziej nowocześnie.
Ania:Moglibyśmy mieć tutaj projekty największych architektów i turyści przyjeżdżaliby do Warszawy żeby je zobaczyć.
Kiedy na ruinach miasta powstaje coś fantastycznie nowoczesnego to jest taki tryumf mimo wszystko, bardzo dobry przekaz to niesie. Moglibyśmy też zrobić trochę lepszy użytek z naszej zieleni miejskiej, postarać się o tytuł Ekologicznej Stolicy Europy.
Rafał: To wszystko się powoli dzieje. Pojawiło się Veturillo i wszyscy jeżdżą na rowerach. Nam wystarczy iskierka inspiracji! Pojawił się trend na bieganie i wszyscy jesteśmy aktywni.
Ania: Też byśmy chcieli zostać taką iskierką. Inspirować do zmian na lepsze, do działania i zmieniania swojego sposobu myślenia na bardziej otwarty.
Rafał: Widać zmiany na lepsze. Jest dobrze, coraz lepiej.
Też tak czuję. Dziękuję za rozmowę!
Firma Oknoplast jest partnerem wywiadów z architektami w naTemat.
