Wojciech Cejrowski chciałby przywrócić kodeksy i konstytucję obowiązujące w Polsce w 1939 roku
Wojciech Cejrowski chciałby przywrócić kodeksy i konstytucję obowiązujące w Polsce w 1939 roku Fot. Michał Grocholski / AG

"Jestem zwolennikiem przywrócenia ciągłości niepodległego Państwa Polskiego. Aby to uczynić, trzeba uznać, że legalne są jedynie te przepisy, te Kodeksy, które obowiązywały w RP w roku 1939 roku" – napisał podróżnik Wojciech Cejrowski, co spotkało sie z poparciem wielu prawicowych internautów. Naprawdę chcieliby żyć w państwie wyznaniowym, rządzonym autorytarnie, z Kodeksem karnym, który przysłużył się stalinizmowi?

REKLAMA
Posulat powrotu do obowiązującego przed II wojną światową prawa nie jest nowy. Pojawia się co jakiś czas w tych środowiskach, które uważają, że PRL była państwem niesuwerennymm, a więc cały system prawny III RP powinien być kontynuacją nie komuny, lecz II RP. Jak miałoby to wyglądać w praktyce?
Właśnie tak, jak pisze Cejrowski. "Trzeba się cofnąć do przepisów z 1939 roku, do tamtej Konstytucji (ostatniej legalnej), a dopiero potem, na bazie tamtego prawa i w ramach tamtego prawa można ewentualnie zmieniać i kodeksy, i Konstytucję. Najpierw powrót do ostatnich legalnych ustaw, potem wybory realizowane zgodnie z ostatnimi legalnymi ustawami i dopiero wówczas ewentualna zmiana prawa i jego dostosowanie do warunków współczesności".
Śmierć za łapówkę
Podróżnik obok swojego facebookowego wpisu zamieścił zdjęcie ustawy z 1921 roku, która ma być dowodem na potwierdzenie tezy, że przedwojenne prawo bardzo by nam się dziś przysłużyło. Mówi ona m.in. o zwalczaniu" przestępstw z chęci zysku" popełnionych przez urzędników. Takie przestępstwa, popełnione z premedytacją, były karane bardzo surowo - karą śmierci przez rozstrzelanie.
Fragment ustawy z 1921 roku

„Urzędnik winny przyjęcia podarunku lub innej korzyści majątkowej (…) danych w zamiarze skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych (…) popełnionego z chęci zysku i z pogwałceniem obowiązków urzędowych (…) będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie”

Może i był to skuteczny sposób na korupcję, ale jakoś trudny do wyobrażenia w III RP. Tak jak trudno wyobrazić sobie, że sądy mogłyby skazywać nawet na kilkanaście lat więzienia (od 4 do 15) osoby, które spróbowały, nawet bezskutecznie, wręczyć łapówkę. To też zakładała tamta ustawa.
logo
Przewodnia rola katolików
Biorąc na poważnie postulat "przywrócenia ciągłości niepodległo państwa" trzeba też pamiętać, że wariant ten oznaczałby rewolucję w wielu innych obszarach. Dziś na przykład toczy się wielka dyskusja o stosunkach między państwem i Kościołem, ale z przedwojenną konstytucją zostałaby ona definitywnie zamknięta. – To dlatego, że II RP była państwem wyznaniowym. Stanowiła tak konstytucja z 1921 roku, a potem potwierdzono to zostało w konstytucji z 1935 roku – mówi w rozmowie z naTemat prof. Jarosław Szymanek, ustrojoznawca i politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zgodnie z życzeniem Cejrowskiego i jemu podobnych mielibyśmy w ustawie zasadniczej taki artykuł: "Wyznanie rzymskokatolickie, będące religią przeważającej większości narodu, zajmuje w państwie naczelne stanowisko wśród uprawnionych wyznań. Kościół rzymskokatolicki rządzi się własnymi sprawami”.
A w Kodeksie karnym cały rozdział zatytułowany "Przestępstwa przeciw uczuciom religijnym". Za bluźnierstwo groziłoby 5 lat więzienia, a tylko nieco mniej m.in. za "lżenie i wyszydzanie wierzeń i obrzędów" lub "znieważenie przedmiotów czci".
– Z jednej strony byłoby powiedziane, że wszystkie wyznania są równe, a z drugiej, że wyznanie katolickie zajmuje naczelne stanowisko. Przepisy zakładałyby możliwość funkcjonowania tylko tych wyznań, które uznaje państwo polskie. A w II RP tylko jeden nowy związek wyznaniowy został uznany, reszta nie – dodaje prof. Szymanek.
"Konstytucja faszyzująca"
O ile przepisy dotyczące Kościoła zapewne przypadły by do gustu tym, którzy dziś opowiadają się za powrotem do przedwojennego prawa, o tyle byłoby inaczej w przypadku zasad ustrojowych. "Świetnie. Będzie autonomia i skarb śląski, który nam bezprawnie odebrano” – napisał pod wpisem Cejrowskiego jeden z komenatorów.
Faktem jest, że konstytucja z 1935 roku, której przywrócenie postuluje podróżnik, potwierdzała istnienie utworzonej wcześniej autonomii Śląska. Na jakiekolwiek przejawy niezależności tego regionu prawica zgrzyta dziś zębami. Chociaż może akurat tej kwestii dotyczy fragment opinii Cejrowskiego o "dostosowaniu prawa do warunków współczesności"?
Na pewno powinien dotyczyć kompetencji organów władzy, jeśli nie chcielibyśmy żyć w autorytarnym kraju. – W konstytucji kwietniowej mamy trendy autorytarne. W PRL-u mówiło się, że to była konstytucja faszyzująca. Rola prezydenta to było kuriozum ustrojowe. Zgodnie z konstytucją odpowiadał przed Bogiem i historią, a wszystkie inne organy władzy znajdowały się pod jego zwierzchnictwem – komentuje politolog z UW.
Pewnie gdyby prezydentem został prawicowy polityk, problemu by nie było. Ale czy Cejrowski pomyślał, co gdyby przy takiej konstytucji przy władzy utrzymała się PO?
Kara śmierci x5
"Śliski" jest również temat prawa karnego, które mielibyśmy przeszczepić z II RP. Eksperci twierdzą, że Kodeks karny z 1932 roku zwany Kodeksem Makarewicza kiedyś był co prawda dobrze oceniany, ale niekoniecznie pasuje do dzisiejszych warunków. Choćby dlatego, że karą śmierci zagrożone było aż pięć rodzajów przestępstw.
– Powrót do tego Kodeksu karnego byłby dziś abberacją. Cejrowskiemu można przypomniec, że obowiązywał do 1969 roku, a więc przez cały okres stalinowskich czystek. To pokazuje najlepiej, że wcale nie był taki idealny i stosowany zgodnie ze standardami. No chyba, że Cejrowski chce mieć w Polsce prawo karne, jak z lat 50. minionego wieku – kwituje prof. Szymanek.