
"Jestem zwolennikiem przywrócenia ciągłości niepodległego Państwa Polskiego. Aby to uczynić, trzeba uznać, że legalne są jedynie te przepisy, te Kodeksy, które obowiązywały w RP w roku 1939 roku" – napisał podróżnik Wojciech Cejrowski, co spotkało sie z poparciem wielu prawicowych internautów. Naprawdę chcieliby żyć w państwie wyznaniowym, rządzonym autorytarnie, z Kodeksem karnym, który przysłużył się stalinizmowi?
Podróżnik obok swojego facebookowego wpisu zamieścił zdjęcie ustawy z 1921 roku, która ma być dowodem na potwierdzenie tezy, że przedwojenne prawo bardzo by nam się dziś przysłużyło. Mówi ona m.in. o zwalczaniu" przestępstw z chęci zysku" popełnionych przez urzędników. Takie przestępstwa, popełnione z premedytacją, były karane bardzo surowo - karą śmierci przez rozstrzelanie.
„Urzędnik winny przyjęcia podarunku lub innej korzyści majątkowej (…) danych w zamiarze skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych (…) popełnionego z chęci zysku i z pogwałceniem obowiązków urzędowych (…) będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie”
Biorąc na poważnie postulat "przywrócenia ciągłości niepodległo państwa" trzeba też pamiętać, że wariant ten oznaczałby rewolucję w wielu innych obszarach. Dziś na przykład toczy się wielka dyskusja o stosunkach między państwem i Kościołem, ale z przedwojenną konstytucją zostałaby ona definitywnie zamknięta. – To dlatego, że II RP była państwem wyznaniowym. Stanowiła tak konstytucja z 1921 roku, a potem potwierdzono to zostało w konstytucji z 1935 roku – mówi w rozmowie z naTemat prof. Jarosław Szymanek, ustrojoznawca i politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
O ile przepisy dotyczące Kościoła zapewne przypadły by do gustu tym, którzy dziś opowiadają się za powrotem do przedwojennego prawa, o tyle byłoby inaczej w przypadku zasad ustrojowych. "Świetnie. Będzie autonomia i skarb śląski, który nam bezprawnie odebrano” – napisał pod wpisem Cejrowskiego jeden z komenatorów.
"Śliski" jest również temat prawa karnego, które mielibyśmy przeszczepić z II RP. Eksperci twierdzą, że Kodeks karny z 1932 roku zwany Kodeksem Makarewicza kiedyś był co prawda dobrze oceniany, ale niekoniecznie pasuje do dzisiejszych warunków. Choćby dlatego, że karą śmierci zagrożone było aż pięć rodzajów przestępstw.
