Fot. screen www.telegraph.co.uk

Do brutalnego ataku na 55-letniego Paula Kohlera doszło w jego domu. Czwórka sprawców sterroryzowała jego rodzinę domagając się pieniędzy. Mężczyzna został ciężko pobity, a w szpitalu lekarze przez dwa dni starali się uratować jego uszkodzone oko. Policja złapała dwóch napastników, którzy okazali się polskimi obywatelami. Żona nauczyciela podejrzewa, że bandyci w czasie ataku pomylili domy.

REKLAMA
Kohler jest szefem katedry prawa w londyńskiej Szkole Studiów Azjatyckich i Afrykańskich. W środę wieczorem czterech mężczyzn zapukało do drzwi jego domu w Wimbledonie. Gdy gospodarz otworzył, napastnicy wpadli do środka i zaczęli go bić.
Jak relacjonuje pobity wykładowca w "The Telegraph", napastnicy ciągle domagali się pieniędzy. – Siedzieli na nim okrakiem i bili go po twarzy, raz po raz – mówi Dan O'Sullivan z londyńskiej policji. – Wyglądał, jakby go bili kijem bejsbolowym. Dom był cały we krwi – dodaje.
Ofiarą złodziei padła również żona Kohlera, 50-letnia Samantha, która zaniepokojona hałasami zeszła na dół. Mężczyźni związali ją i trzymali na ziemi. Nie wiadomo jaki byłby los zaatakowanego małżeństwa, gdyby nie wezwana przez ukrywająca się w domu córkę policja.
Policja w domu Kohlerów zjawiła się błyskawicznie, bo jak podaje brytyjski dziennik, komisariat znajduje się bliskiej okolicy. Dwóch z czterech napastników udało się zatrzymać. To Polacy, którzy nie byli wcześniej karani. Śledczy przypuszczają, że napad miał charakter rabunkowy, ale nie wykluczają oni również innych motywów. Żona Paula Kohlera podkreśla, że napastnicy musieli pomylić domy, gdyż nie są "krezusami". Brytyjski "Huffington Post" podaje jednak, że posiadłość rodziny jest warta 2 miliony funtów.
Źródło: "The Telegraph"