"Lucy"
"Lucy" Fot. Materiały prasowe

Jeżeli nie macie planów na ten weekend i w efekcie zostaliście w mieście, to koniecznie wybierzcie się do kina na nową produkcję Bessona. "Lucy" to dreszczowiec sci-fi, który wciągnie was już od pierwszych minut. Luc, ty to masz mózg!

REKLAMA
logo
"Lucy" Fot. Materiały prasowe
Uwielbiam filmy Luca Bessona. Twórcą jest wielkim, a przebłyskami jego geniuszu zachwycamy się do dziś. "Wielki Błękit" to przecież jeden z najważniejszych filmów francuskich lat osiemdziesiątych. Były też znakomite filmy takie, jak "Piąty element" i scenariusze tak dobre, choćby do "13 dzielnicy", że chce się po te filmy sięgnąć, teraz, natychmiast. "Lucy" Luc Besson nie tylko wyreżyserował, ale także napisał do tego filmu scenariusz. I wyszło naprawdę niezłe dzieło filmowe.
Reżyser, który od niedawna jest także właścicielem, dokładnie domu produkcyjnego EuropaCorp, wykręcił nam niezły numer i udowodnił, że jest w bardzo dobrej kondycji. "Lucy" to bowiem dreszczowiec sci-fi o pięknej blondynce Lucy, która obdarzona superinteligencją, rozprawia się z narkotykową mafią. Do walki wykorzystuje swój mózg. Tyle wystarczy, aby odgrywająca, znakomicie zresztą, Scarlett Johansson, potrafiła czytać w myślach, podnosić przedmioty i ludzi, kontrolować urządzenia elektryczne. Do tego potrafi lewitować i korzystać ze wszystkich dobrodziejstw nauki w sposób, jakiego nie nauczymy się przez kolejne setki lat. Dlaczego? Ponieważ Lucy, w przeciwieństwie do nas, wykorzystuje nie dziesięć procent możliwości ludzkiego mózgu, ale nawet sto procent! I to jej najsilniejsza broń w walce ze złem. Bardzo efektowna, urodziwa i niekiedy… zabawna. Bo nowy film Bessona to także spora dawka humoru. Inteligentnego oczywiście.
I tak, wątek z supermózgiem jest jednocześnie kluczem do fabryki efektów specjalnych. To, co zobaczycie na ekranie, to prawdziwy festiwal widowiskowych chwytów, od pościgów i strzelaniny po podróże w czasie. W ostateczności lądujemy… w kosmosie. I gdyby za tego typu historię wziął się inny reżyser, mielibyśmy do czynienia nie z superprodukcją, ale wielką klapą. Luc Besson jest pewny swoich pomysłów, nawet tych najbardziej odważnych. A taka jest właśnie Lucy. I widz, dzięki tej pewności, wchodzi w świat reżysera. I oddaje się całkowicie. A Luc, niczym bohaterka jego nowego filmu, potrafi to wykorzystać.
logo
"Lucy" Fot. Materiały prasowe
Psss…. jeżeli jesteście ciekawi, co się stanie, gdy Lucy wykorzysta w pełni możliwości swojego mózgu, i skąd w ogóle u głównej bohaterki te możliwości się wzięły, pójdźcie koniecznie na ten film.