
Wygląda na to, że mamy kolejny przykład przekłamania związanego z sytuacją na Rosji i Ukrainie. Rosyjskie i polskie media obiegło zdjęcie pustych sklepowych półek rosyjskich sklepów. Miał być to efekt embarga na towary z Zachodu, które wprowadziła Rosja. Problem w tym, że teraz newsy te znikają z serwisów informacyjnych. Okazuje się, że obrazek pojawiał się zachodnich mediach już dawno temu i dotyczył... wyprzedaży.
REKLAMA
Pisała o tym m.in. Gazeta.pl i Onet, ale z czasem artykuły te zniknęły z sieci. Podobne teksty pojawiały się wcześniej w rosyjskich mediach. W rzeczywistości to jednak kolejna wpadka propagandy Moskwy.
Zdjęcie ilustrujące puste półki pojawiło się już w zeszłym roku w wenezuelskim portalu. Brak towarów na półkach nie wynikał tam z embarga, ale radykalnych obniżek cen artykułów. W podobnym kontekście ten sam obrazek pojawia się przy amerykańskiej sieci sklepów Wal-Mart.
Propaganda jest nieodłączną częścią każdego konfliktu i nie jest to pomysł z XXI wieku. O tym, że Rosjanie świadomie wprowadzają w błąd opinię publiczną w temacie konfliktu na Ukrainie, pisaliśmy już wcześniej w artykule "Zobacz, jak działa propaganda wojenna".
Rosyjska propaganda wojenna opublikowała np. odkrytą w okolicach Słowiańska bombę kasetową. To kolejny dowód na zbrodnie Ukraińców wobec separatystów. Problem tylko, że "dowód" pochodzi z 2006 roku. Na dodatek bomba kasetowa została użyta w Izraelu, czyli kilka tysięcy kilometrów od Ukrainy.
Źródło: dailykos.com
