Jak przejść z ZUS do KRUS? Wystarczy mieć dobrego księgowego i rolnika do spółki. Poza tym nie jest to takie proste
Jak przejść z ZUS do KRUS? Wystarczy mieć dobrego księgowego i rolnika do spółki. Poza tym nie jest to takie proste Fot. Jakub Orzechowski / AG

Firmy w całej Polsce oferują łatwe przejście z ZUS na KRUS. Wystarczy znaleźć odpowiedniego księgowego i rolnika, który weźmie nas do spółki przy gospodarstwie. Można w ten sposób zaoszczędzić nawet 11 tysięcy złotych rocznie. Ale czasy opowieści o fryzjerach-rolnikach, czyli przedsiębiorcach płacących KRUS zamiast ZUS, a z rolnictwem nie mających nie wspólnego, dobiegają końca. Przejść do rolniczego systemu już wcale nie jest tak łatwo.

REKLAMA
Żyć jak rolnik
Przedsiębiorca musi zapłacić 1050 złotych składek miesięcznie do ZUS, ale po przejściu do KRUS kwota ta zmniejsza się diametralnie. Do 380 złotych na kwartał – a wszystko dzięki sztuczce księgowej, ujawnionej przez „Rzeczpospolitą”.
Mechanizm jest prosty: rolnik odsprzedaje przedsiębiorcy ubezpieczonemu w ZUS udziały w gospodarstwie. Wówczas nowy właściciel jest traktowany jako rolnik w rozumieniu ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników – i droga do niższych składek stoi przed nim otworem. „Wystarczy dobry księgowy”, który będzie opłacał wszystkie niezbędne składki – podkreśla gazeta. W ten sposób można zaoszczędzić nawet do 11 tysięcy złotych rocznie.
Dołączenie do KRUS już nie takie proste
Szczególnie dla małych lub początkujących przedsiębiorców może to być kuszące rozwiązanie – nie trzeba kupować ziemi ani prowadzić działalności rolniczej. Na pierwszy rzut oka wydaje się to banalnie proste, ale należy pamiętać, że zanim staniemy się szczęśliwymi płatnikami niskich składek, trzeba jeszcze znaleźć osobę, która zechce wejść z nami w spółkę i mieć dobrego księgowego – a to już nie jest takie łatwe.
Wbrew pozorom, proste przestało być też dołączenie do KRUS w „normalnym” trybie. Jeszcze 3-4 lata temu krążyły liczne opowieści o przedsiębiorcach, którzy są w KRUS, ale swojego hektara pola nie widzieli na oczy, a jedyne co mają wspólnego z rolnictwem to kupowanie warzyw od innych rolników. Nie brakowało ogłoszeń o sprzedaży gruntów rolnych dla chcących dołączyć do KRUS.
logo
Zostać rolnikiem i dołączyć do KRUS? Dla przedsiębiorców to nie takie proste Fot. Dominik Dziecinny / AG
Przedsiębiorcy specjalnej troski
Te historie należy wsadzić między bajki – przynajmniej jeśli ktoś twierdzi, że udało mu się w ten sposób przejść dzisiaj do KRUS. Nie wystarczy do tego kupić kawałka ziemi i zgłosić się do Kasy, przynajmniej będąc przedsiębiorcą.
– Miałem już ziemię, ponad 2 hektary, próbowałem przenieść się do KRUS, ale moje starania zostały bardzo szybko zweryfikowane. KRUS sprawdził, że byłem pracownikiem etatowym w ciągu ostatnich 3 lat i moja prośba została odrzucona – opowiada mi znajomy biznesmen. Jakie więc warunki trzeba spełniać, by stać się częścią rolniczego systemu ubezpieczeń?
Rolnikiem być
Samo ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe, macierzyńskie przysługuje każdemu rolnikowi, którego gospodarstwo obejmuje obszar użytków rolnych powyżej 1ha przeliczeniowego. Nie wystarczy jednak kupić jakiegokolwiek hektara ziemi rolniczej. Istnieją bowiem różne klasy gruntów i czasem, by uzyskać 1ha przeliczeniowy – wymagany przez KRUS – trzeba kupić o wiele większe pole.
Teoretycznie, gdy już ziemię mamy i uprawiamy na niej „działalność rolniczą”, zostajemy rolnikiem i KRUS-owcem. Trzeba jednak zaznaczyć, że owa „działalność” jest na tyle szeroko zdefiniowana, że dochodzi na tym tle do licznych nadużyć – i nierzadko mówi się, że wystarczy skosić trawę na łące raz na miesiąc, by wykazać się „działalnością rolniczą”.

Działalność rolnicza – działalność w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, w tym ogrodniczej, sadowniczej, pszczelarskiej i rybnej.

Gospodarstwo rolne – każde gospodarstwo służące prowadzeniu działalności rolniczej.

Za ustawą o ubezpieczeniach społecznych dla rolników
Rolnik-biznesmen nie ma lekko
Inaczej czekają nas 3 ciężkie lata – najpierw trzeba mieć oczywiście odpowiedni grunt. Gdy ziemia już jest, musimy w ciągu tych 3 lat płacić składki KRUS i w tym czasie nie prowadzić żadnej innej działalności gospodarczej ani być zatrudnionym na etat. Nie wyklucza to jednak pracy na „śmieciówce” czy w szarej strefie. Również studenci mogą spokojnie ubiegać się o bycie rolnikiem-przedsiębiorcą.
Rolnik-przedsiębiorca nie może też mieć ustalonego prawa do emerytury, renty lub innych świadczeń z ubezpieczeń społecznych. Do tego jego kwota należnego podatku dochodowego za poprzedni rok podatkowy od przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej nie może przekraczać w ciągu tych 3 lat pewnej kwoty granicznej – w 2013 roku były to 3092 złote. Po okresie tych 3 lat można wreszcie założyć działalność gospodarczą, która nie będzie już podlegać ZUS-owi.
KRUS ma się dobrze
O ile więc zostanie rolnikiem jako osoba prywatna nie nastręcza trudności, to już bycie rolnikiem-przedsiębiorcą wymaga sporego wysiłku i nie jest już tak proste, jak kiedyś. Chociaż z drugiej strony – według niedawnego raportu NIK – KRUS niezbyt dobrze weryfikuje uprawnienia zarejestrowanych rolników do świadczeń. Według Najwyższej Izby Kontroli nawet 30 proc. „rolników” nie powinno dostawać świadczeń.
Nie zmienia to jednak faktu, że KRUS nauczył się już odróżniać prawdziwych rolników od ludzi, którzy po prostu chcą płacić mniejsze składki i kupują w tym celu kawałek ziemi. Zapewne i opisany przez „Rz” sposób kiedyś państwo wyeliminuje lub utrudni korzystanie z niego – bo na likwidację KRUS-u nie ma co liczyć. Politycy od lat, za radami ekonomistów, zapowiadają włączenie rolników w powszechny system emerytalny, ale ich obietnice zawsze stawały się mniej ważne niż głosy w wyborach.