Michał Kabaciński z Twojego Ruchu przekonuje, że ślub kościelny nie był wyrazem hipokryzji.
Michał Kabaciński z Twojego Ruchu przekonuje, że ślub kościelny nie był wyrazem hipokryzji. Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta

Poseł Twojego Ruchu stanął przed ołtarzem. Prawie półtora roku temu Michał Kabaciński wziął ślub kościelny, ale dopiero niedawno internauci zaczęli mu o tym przypominać, zarzucając hipokryzję. – Należy odróżnić antyreligijność od antyklerykalizmu – wyjaśnia w "Bez autoryzacji".

REKLAMA

Jak pan się dogaduje z naczelnym antyklerykałem Twojego Ruchu, czyli Armandem Ryfińskim?

Bardzo dobrze. Tak jak z każdym kolega z klubu mam bardzo dobre relacje, nie mamy z nim żadnego problemu.

I jak zaczęły po internecie krążyć grafiki i artykuły o pana ślubie kościelnym sprzed ponad roku, to nie zarzucił panu hipokryzji?

W przeciwieństwie do środowisk, które publicznie mówią o obronie rodziny, wartości, przed kamerami pokazują się jako wierzący, a później okazuje się, że mają dużo na sumieniu, ja na samym początku mojej drogi politycznej powiedziałem, że jestem wierzący.

Nie walczę z Bogiem, nie walczę z religią, ale chcę, żeby Państwo polskie szanowało Konstytucję i było państwem świeckim. Podejmując z żoną decyzję, że weźmiemy ślub kościelny nie wykroczyłem poza te ramy, które ustaliłem na początku.

Fot. Screen z Demotywatory.pl

W klubie nie spotkałem się z krytyką, bo wszyscy od początku wiedzieli, że jestem wierzący. Należy odróżnić antyreligijność od antyklerykalizmu, który polega na sprawiedliwości, którą chcemy zaprowadzić w relacjach państwo-Kościół-społeczeństwo.

Ślubu udziela ksiądz, nie Wróżka Zębuszka, a poza tym podejrzewam, że brał pan ślub konkordatowy i nie zawarł oddzielnego ślubu państwowego.

Żeby być dokładnym: ślubu udzielają sobie małżonkowie, ksiądz tylko temu sakramentowi towarzyszy. Ale nie widzę problemu w tym, że w życiu prywatnym ma się określone poglądy, które nie są sprzeczne z linią partii. Czym innym jest antyreligijność, a czym innym antyklerykalizm. Pomimo tego że ksiądz udzielał, towarzyszył przy ślubie, krytykuję księży za przywileje, których nie powinni mieć.

Ale ślub konkordatowy to nie tylko wiara, ale i połączenia państwa i Kościoła. Czy ta procedura nie naruszenie rozdziału państwa i Kościoła, którego przecież Twój Ruch tak bardzo się domaga?

Rozdział państwa i Kościoła polega na tym, że Kościół nie wtrąca się w ustawodawstwo, nie próbuje narzucać swojej ideologii wszystkim, bo w Polsce są osoby niewierzące i o innych wyznaniach, które nie respektują tego, co ma do powiedzenia Kościół. Świeckość polega też na tym, że lekcje religii odbywają się poza szkołą, a dzieci i rodzice mają wybór.

W moim przypadku było podobnie: żyjemy w wolnym kraju, jeżeli mamy wolny wybór, to nie widzę problemu. Przecież nikt nie narzuca z góry takiego sposobu zawarcia małżeństwa. Z religią w szkołach jest inaczej, duchowni narzucają swoje postulaty. Ale w moim przypadku nie widzę tego związku z brakiem świeckości.

Jesteście w Sejmie prawie trzy lata. Kiedy spojrzy pan na ten okres nie sądzi pan, że przelicytowaliście z tym antyklerykalizmem? Jeśli nie z treścią, to z formą. Zresztą już przekonaliście się o tym boleśnie podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Tak, i dlatego powiedzieliśmy jasno, że to była jedna z przyczyn porażki. Przekroczenie pewnych granic, zbyt personalne ataki na niektóre osoby duchowne, zbyt radykalny i ostry język to była jedna z przyczyn wizerunkowej porażki.

Ale Ryfiński nadal harcuje…

Ale nie harcuje już tak, jak wcześniej. Jako klub jednoznacznie zaapelowaliśmy do Armanda Ryfińskiego, by stonował i zmienił sposób krytyki. Za każdym razem mu to powtarzamy. Jeśli będzie przekraczał naszą linię programową – a nią jest antyklerykalizm, nie antyreligijność – to na pewno organy partii i klubu się tym zajmą.

Póki co nie robi tych rzeczy, które robił na początku, a które były przekroczeniem pewnych granic, personalnym atakiem czy wręcz obrażaniem. Antyreligijnością, a nie antyklerykalizmem.